Reklama

Głos z Torunia

Matko, uczyń cud przemiany

Maryjo, dziś Kościół toruński zawierzamy Tobie na nowo, jako Pomoc Nieustająca jesteś naszą patronką. Dlatego prosimy: Bądź z nami w każdy czas, wspieraj i ratuj nas, Matko - wołał biskup toruński Andrzej Suski w czasie uroczystej Mszy św. celebrowanej 15 września na placu przy klasztorze Ojców Paulinów w Toruniu na zakończenie peregrynacji kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w diecezji toruńskiej. Eucharystia była sprawowana w intencji dziękczynnej za dar nawiedzenia

Przez rok - od 26 sierpnia 2012 r. do 15 września 2013 r. - jedna parafia w diecezji toruńskiej na dobę stawała się Jasną Górą, ponieważ gościła kopię Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Wszędzie Wizerunek był przyjmowany uroczyście i radośnie, z miłością i oddaniem, z najwyższymi honorami i czcią przez rzesze wiernych. Przed obliczem Matki danej ku pomocy i obronie, która kocha, jednoczy i służy, czuwali biskupi, duszpasterze, osoby konsekrowane i świeccy, dzieci i rodzice, więźniowie i odrzuceni, chorzy i bezrobotni. Wszyscy pragnęli uczyć się od Niej ufności, służby Bogu i drugiemu człowiekowi, a także prosić Ją jako Przewodniczkę o światło na ścieżkach życia.

Wspólna modlitwa

Tę wędrówkę zakończyła koncelebrowana Msza św. pod przewodnictwem prymasa seniora, w latach 1992 - 2010 arcybiskupa archidiecezji gnieźnieńskiej Henryka Muszyńskiego sprawowana na błoniach przy klasztorze Ojców Paulinów w Toruniu w intencji dziękczynnej za dar nawiedzenia i wszystkie łaski, które stały się udziałem całej diecezji i każdego jej mieszkańca.

We wspólnej modlitwie zjednoczyli się arcybiskupi, biskupi, wyżsi przełożeni zakonni, kapłani diecezjalni i zakonni, bracia zakonni i siostry zakonne, delegacje wszystkich parafii, przedstawiciele instytucji życia publicznego i władz samorządowych wszystkich szczebli, m.in. Urząd Marszałkowski reprezentował członek zarządu Sławomir Kopyść, Urząd Miasta Torunia - prezydent Michał Zaleski oraz przewodniczący Rady Miasta Torunia Marian Frąckiewicz, Urząd Miasta Grudziądza - prezydent Robert Malinowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika - kanclerz Justyna Morzy, posłanka Anna Sobecka, Alicja Grześkowiak, marszałek Senatu IV kadencji w latach 1997 - 2001 oraz liczni wierni, także ci zgromadzeni przy odbiornikach czy telewizorach dzięki transmisjom prowadzonym przez Radio Maryja i Telewizję Trwam.

Reklama

Zawierzenie Maryi

W homilii bp Andrzej Suski, nawiązując do Ewangelii, przypomniał, że w Kanie Galilejskiej na prośbę swojej Matki Jezus przemienił wodę w wino. - Obfitość dobrego wina w świetle mesjańskich zapowiedzi Starego Testamentu wskazuje na to, że czasy mesjańskie już nadeszły - Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem - mówił Biskup Andrzej. Na początku swojej działalności uczestniczy On w radości i trosce małżeństwa i rodziny. Tym samym dotyka życia ludzkiego w punkcie podstawowym. - Nie ma więzi, która by ściślej wiązała niż więź małżeńska czy rodzinna - pokreślił kaznodzieja i dalej wyjaśniał, że cywilizacja i trwałość narodu zależą od stanu rodzin. - Kościół świadomy tego, że małżeństwo i rodzina są jednym z najcenniejszych dóbr ludzkości, pragnie nieść swoją naukę, zaoferować pomoc i przekazać jej ducha Chrystusowego. Dlatego jest przy rodzinie we wszystkich momentach jej życia, od narodzenia do śmierci każdego członka rodziny, w chwilach radosnych i smutnych. Wspólnota kościelna również jako rodzina rodzin z rodziny właśnie czerpie ducha chrześcijańskiego braterstwa, miłości i wiary, wzajemnej troski i odpowiedzialności, uczciwości i patriotyzmu. Przykładem takiego życia jest Najświętsza Rodzina.

Ksiądz Biskup przypomniał starą metodę, która najpierw nakazuje odrzucić Chrystusa, a potem człowieka. Tak było już w czasach króla Heroda, kiedy zabijano dzieci, a w XXI wieku nowoczesne społeczeństwo poszło jeszcze dalej: zabijanie dzieci przed urodzeniem uznało za wyraz wolności i demokracji wyrażone uchwałami parlamentu. We wszystkich czasach, we wszystkich wydarzeniach i dla wszystkich ludzi Maryja jest Matką, a stało się tak z woli samego Jezusa, który na krzyżu mówił do Jana: Oto Matka twoja. Przez stulecia więc Maryja prowadzi drogą wiary, umacnia w wierze, a także umacnia więzi rodzinne. - Dostrzega potrzeby rodzin i mówi o tym Jezusowi, jak to czyniła w Kanie Galilejskiej - mówił bp Andrzej Suski i w tym duchu modlił się: - Maryi zawierzyliśmy z ufnością nasze rodziny i parafie. Niech Jezus Chrystus na prośbę Maryi uczyni cud przemiany w nas i naszych rodzinach, a dobre wino z Kany Galilejskiej, zapowiedź czasów mesjańskich, niech staje się dla nas wezwaniem do dobrego życia z Chrystusem.

Stągwie, nawiązujące do wydarzenia z Kany Galilejskiej, napełnione zapisami podziękowań, próśb, zawierzeń i postanowień delegacje poszczególnych parafii, unosząc wysoko, złożyły obok ołtarza na znak prośby, by Jezus - tak jak wtedy w Kanie - dokonał cudu przemiany serc.

Reklama

Pożegnanie

Każdy uczestnik liturgii żegnał Maryję w swoim sercu, a publicznie uczynili to: bp Andrzej Suski, który powiedział: - Na pożegnanie pielgrzymującej Ikony Jasnogórskiej obmodlonej przez miliony rodaków, pragniemy wspólnie podziękować za wszelkie łaski tego nawiedzenia, dziękujemy za światło na drodze wiary, za Twoją matczyną troskę o stan naszych sumień i to przynaglające wezwanie: „Czyńcie wszystko, co powie wam Jezus”; o. Sebastian Matecki OSPPE, podprzeor Jasnej Góry: - Matka zostaje z nami, by porządkować życie, umacniać wiarę, prowadzić do Jezusa; w imieniu rodzin dr hab. Waldemar Rozynkowski: - Otwieraliśmy przed Tobą prawdę o naszym życiu, a Ty wskazywałaś drogę odrodzenia, zawierzamy Tobie wszystkie dzieci poczęte w czasie peregrynacji i nowo narodzone; prezydent Michał Zaleski: - Obiecaliśmy sobie przed rokiem, że przeżyjemy czas nawiedzenia w zgodzie, skupieniu, życzliwości dla innym oraz poprawie życia osobistego i rodzinnego. Dziś jesteśmy tu po to, by oświadczyć, że słowa dotrzymaliśmy, bo słowa danego Matce należy zawsze dotrzymywać; Sławomir Kopyść odczytał list Piotra Całbeckiego, marszałka województwa kujawsko-pomorskiego: - Wszyscy otrzymali łaskę spotkania. Przebogate są dary Twojego wstawiennictwa. Matko, przyszłaś do nas, zostań z nami.

Udzielając błogosławieństwa, prymas senior arcybiskup Henryk Muszyński prosił Boga, by utwierdziło ono to wszystko, co z łaski Bożej zrodziło się z dobra i miłości w sercach w czasie nawiedzenia.

Na zakończenie Pasterz diecezji toruńskiej podziękował wszystkim za modlitewny udział w spotkaniach z Maryją na szlaku peregrynacyjnym po diecezji, za piękne dekoracje, które stały się wyrazem modlitwy i wiary, kapłanom, kustoszom Obrazu, współpracownikom z Kurii Diecezjalnej Toruńskiej i Wyższego Seminarium Duchownego, osobom konsekrowanym, wspólnotom parafialnym, służbie liturgicznej, samorządom, władzom poszczególnych miast, burmistrzom, wójtom, policji, strażom miejskim, służbom przeciwpożarowym, odpowiedzialnym za porządek i bezpieczeństwo, chórom i orkiestrom. Następnie święty Wizerunek niesiony na ramionach przedstawicieli wszystkich stanów przeniesiono przez bramę, a potem umieszczono w samochodzie-kaplicy. Od 21 września Obraz Częstochowskiej Pani peregrynuje po diecezji ełckiej.

Matko, zostań z nami

Zakończenie nawiedzenia w diecezji objęła także wieczorna modlitwa Kościoła, Apel Jasnogórski w Cudownej Kaplicy Matki Bożej w Częstochowie. W tej intencji rozważano tajemnicę pierwszego cudu w Kanie Galilejskiej, która streszcza się w słowach: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).

Zakończyła się zatem peregrynacja w diecezji toruńskiej. Już teraz wierni opowiadają o tym, co działo się wtedy w ich sercach. Te świadectwa można uznać za pierwsze owoce nawiedzenia, na kolejne przyjdzie właściwy czas, tym bardziej że wciąż trwa pielgrzymowanie Jasnogórskiego Wizerunku w parafiach, w poszczególnych domach i rodzinach.

Przedłuża się więc czas łaski, obecności Matki w domach Jej dzieci, czas miłosierdzia. Maryja puka do drzwi. Wystarczy tylko otworzyć je. I powiedzieć: Maryjo, witaj! Oto moje życie. Weź je w swoje dobre dłonie i przekaż Synowi.

2013-09-25 13:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stawiam się w roli uważnego lekarza

O najnowszych pracach konserwatorskich przy Cudownym Obrazie Matki Bożej Częstochowskiej z dr. hab. Krzysztofem Chmielewskim, prof. ASP, prodziekanem Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, rozmawia Agnieszka Dziarmaga.

Agnieszka Dziarmaga: Panie Profesorze, ponad 20 lat należy Pan do zespołu, który czuwa nad Ikoną Jasnogórską. Jej filarem jest prof. Wojciech Kurpik, wybitny konserwator z warszawskiej ASP. W tym roku prace konserwatorskie, zwykle wykonywane przed Wielkanocą, nie mogły się odbyć. Czy będą one jednak konieczne?

Dr hab. Krzysztof Chmielewski: Przegląd się nie odbył ze względu na obiektywne okoliczności i podjęto decyzję o jego przełożeniu, trudno jednak powiedzieć, kiedy to nastąpi. Stan obrazu jest dobry, jeśli nie bardzo dobry, niemniej kontrola jest wskazana. Regularne konserwatorskie przeglądy obrazu są przeprowadzane od 1979 r., kiedy to powołana komisja zbadała jego stan i nakreśliła działania konserwatorskie. Ciężar tych prac spadł głównie na prof. Wojciecha Kurpika, ale trzeba pamiętać, że była to grupa profesjonalnie przygotowanych, zaangażowanych w sprawę osób. Udało się ustabilizować wewnętrzną strukturę obrazu – i to był ogromny sukces tamtych działań. Zły stan obrazu był konsekwencją ukrywania go podczas wojny – co zresztą stanowiło słuszną wtedy decyzję – w ścianie, w miejscu mocno wilgotnym. Powstały więc silne zniszczenia w warstwie zaprawy. Drewno jest „żywym organizmem”, wciąż pracuje, napięcie przenosi się na warstwy malarskie i może powodować np. pęknięcia. W zależności od tego, w jakim stanie jest obraz, potrzebne są różnego rodzaju interwencje. Polegają one przede wszystkim na wzmocnieniu warstwy zaprawy.

Praca konserwatora to skomplikowany warsztat i wciąż udoskonalane technologie. Na ile dotyczą one jasnogórskiego obrazu Matki Bożej?

Najistotniejsze jest utrzymanie stałej wilgotności i w tym właśnie pomagają współczesne zdobycze techniki. Przez Kaplicę Cudownego Obrazu na Jasnej Górze w ciągu roku przewija się ogromna rzesza pielgrzymów, co wpływa na wilgotność tego pomieszczenia, podobnie jak zmiana pór roku, a nawet wahania klimatyczne. Od kilku lat, dzięki zastosowaniu świetnego systemu kontroli, jesteśmy w stanie utrzymać wilgotność wokół obrazu na właściwym poziomie. System jest monitorowany komputerowo. W dorocznych przeglądach uczestniczą również konserwatorzy z Niemiec, którzy go zainstalowali. Współczesna konserwacja dzieł sztuki uwzględnia nowe możliwości badawcze, które są szansą na poszerzenie wiedzy o konkretnym dziele na niespotykaną dotąd skalę. Postęp jest ogromny, choć np. stosowane również dzisiaj prześwietlanie dzieł sztuki promieniami rentgenowskimi wykonuje się już od wielu lat. Są coraz lepsze aparaty, możemy uzyskiwać coraz ostrzejszy i wierniejszy obraz. Podobnie jest, gdy chodzi o wykorzystanie promieniowania w podczerwieni. Ten zabieg z kolei pozwala się dowiedzieć, jaki rysunek został wykonany na zaprawie. Diagnozę stanu „choroby” obrazu pozwala uzyskać również zastosowanie metody luminescencji w promieniowaniu UV. Tą drogą otrzymamy m.in. informację na temat przekształceń warstw malarskich. Dzięki różnego rodzaju technikom komputerowym możemy bardzo dokładne rejestrować obraz – fotografia mikroskopowa pozwala wejść bardzo głęboko w strukturę dzieła, z kolei inny rodzaj fotografii umożliwia uzyskanie niezwykle dokładnej dokumentacji wizualnej, którą wykonuje się przy bardzo ważnych dziełach sztuki. Dodatkowo stosujemy różne substancje, które wzmacniają strukturę osłabionych warstw. Ostatnie precyzyjne prace, w tym badania rentgenowskie w podczerwieni i ultrafiolecie, wykonane w 2019 r., zostały zrealizowane we współpracy z Międzyuczelnianym Instytutem Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki oraz specjalistami z wielu dziedzin nauki. Mówimy o metodach nieinwazyjnych i absolutnie bezpiecznych.

Na ile prace konserwatorskie odsłaniają dzieje obrazu? Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej datowany jest na przełom XII i XIII wieku. Czy istnieje możliwość bardziej precyzyjnych szacunków? Są przecież metody pozwalające określić wiek drewna...

Metoda węgla C14 nie jest na tyle precyzyjna, by rozstrzygać, poza tym jest inwazyjna. Z kolei metoda dendrochronologiczna to badanie polegające na bardzo dokładnym policzeniu słojów we fragmencie drewna. Do danych obszarów geograficznych i gatunków drewna powstają specjalne atlasy, z którymi porównuje się otrzymany wynik. Ale są gatunki, dla których nie jest to możliwe, bo przekrój nie jest precyzyjny, jak w przypadku lipy. Drewno lipowe, na którym namalowano Matkę Bożą Częstochowską, rośnie praktycznie w całej Europie. Obraz, który mamy dzisiaj przed oczyma, jest sumą jego dziejów, które rozpoczynają się w XIII i XIV wieku.

Co możemy stwierdzić?

Pierwotnie Cudowny Obraz Matki Bożej był ikoną, częścią przegrody ołtarzowej, czyli poprzednika ikonostasu. Mógł to być wiek XIII, zachodnie Bałkany. Coś się z nim musiało stać niedobrego, może były to po prostu czynniki zewnętrzne, skoro w celach ratunkowych trafił w ręce malarzy włoskich. Świadczą o tym twarze Maryi i Jezusa – jest to typowe malarstwo włoskie z XIV wieku. Te twarze namalowano na nowo. Nastąpiło to zapewne na dworze Ludwika Węgierskiego, gdzie wpływy włoskie były bardzo silne. Zachowano jednak układ Hodegetrii, zgodny z kanonem malarstwa wschodniego: Matka Boża trzyma Dzieciątko i prawą dłonią wskazuje na Nie jako na Drogę. Ikona była cenna również ze względu na kunszt wykonania i użyte materiały. Jedno jest pewne: obecnie widoczne twarze zostały namalowane na wcześniejszych, z zachowaniem ikonowego układu kompozycyjnego. I ten właśnie obraz znalazł się na Jasnej Górze.

Ostatnia duża ingerencja malarska miała miejsce po napadzie w 1430 r., czego pamiątką są pozostawione słynne „rysy dwie”. Więcej przemalowań nie było?

Podczas napadu rabunkowego na klasztor jasnogórski w 1430 r. obraz został poważnie uszkodzony, trzy deski uległy rozłamaniu, na szczęście twarzy nie zniszczono, poza ranami zadanymi ostrym narzędziem. Malarze z dworu Jagiełły pozostawili – świadomie – te blizny. Twarze, które dzisiaj znamy i do których się modlimy, pochodzą więc z czasów wspomnianej ingerencji w XIV wieku. Trzeba było jednak częściowo uzupełnić tło, szaty – i to wszystko wykonano, a król ufundował blachy. Dodano późnogotycką ramę, z namalowaną na niej piękną wicią roślinną, która obejmuje obraz. Przez długie lata dziejów wizerunku od 1430 r. nie było poważnych ingerencji w twarze widniejących na nim postaci. W 1925 r. wspaniałą pracę konserwatorką wykonał prof. Jan Rutkowski. Obraz bardzo się zmienił na korzyść – przede wszystkim pod względem wzmocnienia jego struktury.

Ikona Matki Bożej Częstochowskiej to dzieło sztuki i relikwia. Czy wzmaga to emocje związane z pracami konserwatorskimi i zwiększa poczucie odpowiedzialności?

Zawsze w takich sytuacjach stawiam się w roli lekarza, który ma przed sobą poważną operację. Należy odłożyć na bok emocje, nawet jeśli operacja jest wykonywana na kimś bardzo bliskim. Oczywiście, trudno nie pamiętać, że ten obraz to zarówno wspaniałe dzieło sztuki, jak i ikona o walorach narodowych, która łączy idee chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu Europy.

W 1979 r. ówczesny generał Zakonu Paulinów o. Józef Płatek powołał specjalną komisję roboczą ds. stałej opieki konserwatorskiej nad Cudownym Obrazem Matki Bożej.

Na czele zespołu stanął prof. Wojciech Kurpik, konserwator dzieł sztuki, wybitny specjalista w zakresie konserwacji malarstwa tablicowego i drewnianej rzeźby polichromowanej.

W latach 1980 – 2001, jako profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, kierował Pracownią Konserwacji i Restauracji Malarstwa Tablicowego i Drewnianej Rzeźby Polichromowanej na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP.

Na temat obrazu prof. Kurpik mówi: „Pomimo prowadzonych od wielu lat badań naukowych oraz prac konserwatorskich obraz wciąż kryje w sobie wiele tajemnic. Jest świadkiem wiary i historii wielu pokoleń”.

Dr hab. Krzysztof Chmielewski, uczeń prof. Kurpika, dodaje: „Obecność przy obrazie to zawsze jest refleksja, bardzo intymne przeżycie osobiste, aczkolwiek tu trzeba rozdzielać własne przeżycia, emocje od spraw zawodowych, bo te wymagają opanowania i koncentracji – najlepiej wtedy nie myśleć o całej reszcie, bo jest się skuteczniejszym. Zawsze ta wizyta, mimo że się powtarza co roku, jest inna, bo ja się zmieniam, i zawsze przychodzi się tutaj z innymi problemami, przeżyciami, troskami. Ale każde spotkanie jest wyjątkowe”.
Pierwszy Cudownym Obrazem zajął się przed I wojną światową prof. Jan Rutkowski.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości prof. Rutkowski był kierownikiem pracowni konserwatorskiej Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu. W 1922 r. powierzono mu kierownictwo Pracowni Konserwacji Obrazów na Zamku Królewskim w Warszawie.
W 1931 r., w uznaniu zasług na polu sztuki sakralnej, papież Pius XI nadał mu tytuł Cameriere Onorario di Spada e Cappa.
Do wybuchu wojny w 1939 r. konserwował dzieła tej rangi co: Ołtarz Wita Stwosza, obrazy Matki Bożej Częstochowskiej czy Ostrobramskiej.

CZYTAJ DALEJ

Ratyzbona: szczegóły uroczystości pogrzebowej ks. Georga Ratzingera

2020-07-02 10:14

[ TEMATY ]

Ratzinger

pl.wikipedia.org

ks. prał. Georg Ratzinger

Niemiecka diecezja Ratyzbona okryła się żałobą po śmierci znanego kapłana. W wieku 96 lat zmarł 1 lipca ks. Georg Ratzinger, brat Benedykta XVI. Przez 30 lat był kapelmistrzem w katedrze ratyzbońskiej i kierownikiem chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen”.

Uroczystości pogrzebowe, zmarłego w wieku 96 lat, ks. Georga Ratzingera odbędą się 8 lipca w Ratyzbonie.

Nie wiadomo czy weźmie w nich udział Benedykt XVI. Brat papieża seniora zostanie pochowany w grobie należącym do fundacji chóru katedralnego Domspatzen.

Rzecznik diecezji ratyzbońskiej Clemens Neck pytany przez niemiecką agencję katolicką KNA, czy na pogrzeb swego brata przyjedzie papież senior, odpowiedział, że na razie nie posiada takie informacji. W czerwcu Benedykt XVI odwiedził chorego brata. Biskup Ratyzbony, Rudolf Voderholzer, wspomina, że podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy: „było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”.

Ks. Georg Ratzinger kierował przez 30 lat kierował ratyzbońskim chórem chłopięcym Regensburger Domspatzen, którego członkowie pożegnają go już w niedzielę 5 lipca, podczas nieszporów w intencji Zmarłęgo. W nabożeństwie weźmie udział 220 śpiewaków. Wierni nie mogą w nich uczestniczyć ze względu na panujące jeszcze przepisy związane z koronawirusem. Całość będzie transmitowana na żywo na stronie internetowej diecezji.

Zmarły 1 lipca ks. Georg Ratzinger, brat papieża-seniora Benedykta XVI, wieloletni kapelmistrz w katedrze ratyzbońskiej i kierownik chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen” nie zostanie pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w Ziegetsdorf. Miejscem jego pochówku będzie grób należący do fundacji chóru katedralnego “Domspatzen” na cmentarzu katolickim w Ratyzbonie, poinformowała niemiecką agencję katolicką KNA dyrekcja chóru.

Na cmentarzu w Ziegetsdorf są pochowani rodzice braci Ratzingerów oraz ich starsza siostra Maria. Według tamtejszej parafii św. Józefa, na tym cmentarzu już od 15 lat nie prowadzi się pochówków w ziemi. Pytana o szczegóły pracownica parafii wyjaśniła, że problemy stwarza bardzo gliniasta ziemia na cmentarzu i nie odpływają wody gruntowe. Z tego powodu możliwe są tylko pochówki w urnach.

„Domspatzen” mają swój grób na tzw. dolnym cmentarzu katolickim w Ratyzbonie położonym nieopodal dworca głównego.

„Drogi kapelmistrzu, byłeś dla mnie bratem w kapłaństwie i doradcą. Twoja muzyka była dla mnie szkołą modlitwy i drogowskazem dla wiary. Niezliczone liturgie w katedrze Ratyzbony i innych kościołach zawdzięczają swemu dyrygentowi piękno, serdecznie ciepło i podniosłość, potrafiłeś przemieniać sale koncertowe w świątynie”, napisał na internetowej stronie diecezji miejscowy biskup Rudolf Voderholzer. Za tę szczególną posługę kapłańską hierarcha podziękował Zmarłemu także „w głębokiej łączności z wieloma ludźmi, których serca napełniłeś pełnią Twojej duchowości”.

W dniach 18-22 czerwca bp Voderholzer towarzyszył papieżowi seniorowi Benedyktowi XVI, który przyjechał do Ratyzbony, aby odwiedzić swego ciężko chorego brata. Podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy, kiedy „było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”, wspominał biskup Ratyzbony. Na stronie diecezji została otwarta elektroniczna księga kondolencyjna.

Z wielkim uznanie wspomina ks. Georga Ratzingera arcybiskup Monachium i Fryzyngi, kardynał Reinhard Marx. Były przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec podkreślił, że jako „zwierzchnik rodzinnej archidiecezji Zmarłego czuje się bardzo związany z nim oraz z jego bratem Benedyktem XVI”. Przy tej okazji przypomniał, że bracia Georg i Joseph Ratzingerowie razem przyjęli świecenia kapłańskie w 1951 roku.

„W tej sytuacji czuję szczególną bliskość z papieżem-seniorem, który stracił swego brata”, dodał kard. Marx. Podkreślił, że swoją niedawną wizytą w Ratyzbonie Benedykt XVI dał „prawdziwy znak miłości bliźniego”. Z uznaniem podkreślił, że ks. prałat Georg Ratzinger większość swego życia kapłańskiego spędził w Ratyzbonie, a poprzez muzykę kościelną dawał szczególny wyraz miłości Boga.

“Śpiewy jego ‘Domspatzen’ będą mu towarzyszyły w Niebie”, czytamy na stronie światowej sławy ratyzbońskiego chóru chłopięcego. Ich śpiew – przy zachowaniu przepisów na czas koronawirusa – będzie stanowił oprawę muzyczną podczas Mszy św. żałobnej za wieloletniego dyrygenta zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Powróciły koncerty u jezuitów

2020-07-06 00:23

Fot. archiwum prywatne Jakuba Zawadzkiego

W parafii św. Ignacego Loyoli przy ul. Stysia po dłuższej przerwie odbył się kolejny koncert organowy. Spotkanie przyciągnęło wielu melomanów.

W niedzielne popołudnie na organach zagrał Jakub Zawadzki, który w tej parafii pracuje jako organista; z sukcesami występuje także w różnych miejscach w Polsce. Zaprezentował on muzykę m. in. Pachelbela, J.S. Bacha oraz jego synów.

To wrocławskie wydarzenie wpisuje się w cykl koncertów, które nie tylko są gratką dla miłośników muzyki organowej, ale także pomagają zebrać fundusze na remont instrumentu. Parafia jezuicka może szczycić się jednymi z najlepszych organów we Wrocławiu, które wykonała firma Józefa Cynara w 1979 r.

- Instrument został doprowadzony do bardzo dobrego stanu, teraz będziemy go uzupełniać. Ostateczny projekt przewiduje trzy klawiatury ręczne, klawiaturę nożną i 44 głosy, czyli rzędy piszczałek. Dziś instrument dysponuje 26. głosami, dwoma klawiaturami ręcznymi i klawiaturą nożną – opowiada Jakub Zawadzki.

Organy kościoła oo. jezuitów cieszą się znakomitą opinią wśród cenionych artystów, a "Wieczory organowe" na stałe wpisały się w krajobraz kulturalny Wrocławia. Kolejne spotkanie już w sierpniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję