Reklama

Wiadomości

Wojna Unii z Węgrami

Węgrom Orbána „zachodnie demokracje” wypowiedziały wojnę, i to nie oglądając się ani na normy prawa międzynarodowego, ani też na zasady, według których funkcjonuje ponoć Unia Europejska

Wiosną 2014 r. na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne, które zadecydują o kierunku, w jakim zmierzać będą Węgry. Za kilka miesięcy okaże się, czy będzie to kontynuacja dotychczasowej polityki Viktora Orbána, czy też kraj naszych bratanków dokona radykalnego zwrotu na lewo, tak bardzo oczekiwanego na euroatlantyckich salonach.

Zachodnie „demokracje” przeciw węgierskiemu „totalitaryzmowi”

Oto po długiej serii pogróżek i połajanek polityków europejskich i amerykańskich Parlament Europejski podjął rezolucję, dającą możliwość nałożenia na Węgry różnych sankcji politycznych, z odebraniem głosu w Radzie Europy włącznie. Do tych oficjalnie wyrażanych głosów dezaprobaty dołączyły też inne, mniej oficjalne, ale bardzo ważne.

Oto na ostatnim, dorocznym zebraniu nieformalnej, lecz niezmiernie wpływowej w światowej polityce Grupy Bilderberg miano omawiać kwestię odsunięcia premiera Viktora Orbána od władzy. Jak poinformował węgierskiego dziennikarza z „Magyar Nemzet” jeden z członków Komisji Europejskiej, w tę bezprecedensową ingerencję w wewnętrzne sprawy naszych bratanków miała się bezpośrednio zaangażować wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Viviane Reding, wspierana w tym „zbożnym” dziele amerykańskimi funduszami. Pytana w tej sprawie rzeczniczka Reding - Mina Andreeva nie zdementowała tych doniesień, zasłaniając się tym, iż zebranie Grupy Bilderberg nie miało charakteru publicznego, więc nie ma konieczności komentowania go. Zapomniała tylko wyjaśnić, w jakim charakterze występowała tam wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, bo przecież nie było to spotkanie towarzyskie.

Reklama

Dwa powyższe przykłady z długiej listy ostrzeżeń, pogróżek i konkretnych kroków podejmowanych przez Brukselę i Waszyngton wskazują na to, że Węgrom Orbána „zachodnie demokracje” wypowiedziały wojnę, i to nie oglądając się ani na normy prawa międzynarodowego, ani też na zasady, według których funkcjonuje ponoć Unia Europejska. Należy tu zadać pytanie, czym właściwie Viktor Orbán tak się naraził przywódcom zachodniego świata, że zdecydowali się na tak bezprecedensowe naciski. Obejmując w 2010 r. w zrujnowanych i zadłużonych po uszy przez rządy lewicy Węgrzech władzę, Orbán, dysponując przytłaczającą większością głosów w parlamencie, szybko przeprowadził gruntowne reformy, obejmujące całość życia społecznego, gospodarczego i politycznego.

Reformy objęły te sfery życia, które generowały ogromne zadłużenie na poziomie 85 proc. PKB. Zachodnie banki komercyjne i przedsiębiorstwa zmuszone zostały do płacenia podatku kryzysowego, a wszelkie podmioty zagraniczne pozbawiono uprzywilejowanej w wielu wypadkach pozycji na węgierskim rynku. Znacznie też zredukowano m.in. podatki, opłaty za gaz czy energię elektryczną, jakie płacili Węgrzy. Uchwalona w 2011 r. konstytucja podkreśliła, nie tylko w odwołującej się do Boga preambule, chrześcijańskie korzenie Węgier, zdefiniowała małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny oraz zagwarantowała ochronę życia ludzkiego od poczęcia, lecz także wprowadziła efektywną politykę prorodzinną, ulgi dla małżeństw spłacających kredyty mieszkaniowe, jak również pomoc państwa dla tych obywateli, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich.

W uścisku Brukseli

Trudno się zatem dziwić, że naruszywszy na Węgrzech wiele żywotnych interesów zarówno potężnych grup kapitału zagranicznego i rodzimych firm z nim związanych, jak i polityków forsownie zmieniających Europę w duchu swoiście rozumianego postępu, Viktor Orbán stał się dla Unii Europejskiej wrogiem numer jeden, został uznany za polityka, który niesie „zagrożenie dla pokoju i demokracji”. Międzynarodowe media z obu stron Atlantyku zaczęły forsownie kreować wizerunek Węgier jako państwa ograniczającego wolność obywateli i demokrację, a zarazem stanowiącego zagrożenie dla sąsiadów. Ten medialny klangor jest tym bardziej donośny, że skierowany jest nie tylko do międzynarodowej opinii publicznej, lecz także do Węgrów, którzy dokonali niewłaściwego wyboru - i mając pełną swobodę, zdecydowali się płacić mniejsze podatki zamiast większych, mniej płacić za gaz i energię elektryczną niż więcej, płacić w komercyjnych bankach mniejsze odsetki niż większe, oraz spłacać z budżetu państwa mniejsze zadłużenie niż większe. W związku z tym istnieje poważne niebezpieczeństwo, że za kilka miesięcy znów - nie bacząc na ostrzeżenia wszelkiej maści „postępaków i jasnogrodzian” - mogą dokonać złego wyboru.

Reklama

Niebezpieczeństwo to jest tym większe, że po czterech latach widać już pierwsze skutki rządów Orbána i Fideszu. Zredukowano dług państwowy, pozbywając się przy okazji Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Reformy przyniosły ożywienie gospodarcze, obywatelom - płacącym mniejsze raty, podatki i opłaty - zostaje więcej gotówki w kieszeniach, a prorodzinna polityka państwa powoli, lecz konsekwentnie oddala widmo katastrofy demograficznej. Stąd też nerwowość na salonach europejskich, i to tym większa, że trudno jest Węgrom udowodnić łamanie prawa Unii. Stąd też w Strasburgu socjaliści europejscy, co przypomniał Grzegorz Górny, oskarżają Węgrów nie o „... pojedyncze poczynania, ale kryjącego się za nimi ducha”, zaś znany skądinąd Cohn-Bendit oskarża rząd Orbána o to, że na Węgrzech panuje atmosfera, w której „... lęk przeżywają bezdomni, inteligencja, Żydzi i mniejszości” (skąd my to znamy?).

(Węgierski) słoń a sprawa polska

Rozwój sytuacji na Węgrzech jest niezmiernie interesujący z polskiego punktu widzenia. I to nie tylko dlatego, że kilkadziesiąt lat temu mentorem politycznym, z najwyższej zresztą półki, młodego Viktora Orbána i jego przyjaciół był prof. Wacław Felczak, lecz także dlatego, że Węgry pod jego rządami idą w kierunku dokładnie odwrotnym do tego, w którym zmierza Polska - zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej. Stąd też niezmiernie interesująca jest odpowiedź na pytanie, dokąd oba kraje dotrą i z jakim skutkiem. Dziś właściwie na gruncie politycznym i społecznym wszystko nas dzieli. Zupełnie inne są elity polityczne w obydwu krajach, a od tego, kim są ludzie sprawujący władzę, zależy, jak ją będą pełnić.

Na Węgrzech konsekwentnie odwołano się do chrześcijańskiego światopoglądu oraz tradycji i kultury chrześcijańskiej i te zasady wprowadzono w życie. U nas nawet w preambule konstytucji nie ma odwołania do Boga. Mamy, co prawda, wielu samozwańczych „obrońców” chrześcijaństwa, lecz patrząc na ich poczynania, ma się raczej wrażenie, że mamy do czynienia z kolejną plagą egipską, jaką Miłosierny Pan zesłał na nasz grzeszny naród, niż z politykami, którzy mówią to, w co wierzą i potrafią szczytne ideały wcielać w życie. Na Węgrzech wprowadzono restrykcyjną politykę finansową, dającą równe szanse wszystkim podmiotom ekonomicznym, o co w Polsce trudno. Viktor Orbán prowadzi aktywną politykę prorodzinną i politykę wspierania rodzimej przedsiębiorczości, co u nas od lat pozostaje pustym hasłem.

Rząd węgierski ograniczył zadłużenie państwa, prowadzi oszczędną politykę wewnętrzną, zmniejszając finansowe obciążenia budżetu, u nas natomiast pomimo obietnic potężnie rozbudowano administrację rządową i samorządową, o kilkaset miliardów zwiększono dług publiczny, nie dokonano reformy ubezpieczeń społecznych. Podobnie w polityce międzynarodowej - Węgrzy twardo bronią swojej podmiotowości, zaś Polska dokonała radykalnego odwrotu od linii zakreślonej przez Lecha Kaczyńskiego, czego symbolem jest berlińskie wystąpienie ministra Sikorskiego. Cóż nam zatem pozostało - na pocieszenie możemy powiedzieć, że to my właśnie jesteśmy budzącą „powszechny podziw” zieloną wyspą (a jak nie, to zaraz będzie „ożywienie” i znów się zazieleni), i to my chwaleni jesteśmy i poklepywani po plecach, a nie Węgrzy, a takie wyrazy europejskiego uznania wprawiają w dobry nastrój polskiego wyborcę.

2013-09-16 13:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Grota z Lourdes – miejsce modlitwy w Ogrodach Watykańskich

2020-05-29 20:38

[ TEMATY ]

Watykan

papież Franciszek

Grota z Lourdes

źródło: vaticannews.va

Grota z Lourdes w Ogrodach Watykańskich

Franciszek postanowił zakończyć maryjny miesiąc maj modlitwą różańcową w Ogrodach Watykańskiech, w Grocie z Lourdes - będzie ona transmitowana na cały świat począwszy od godz. 17.30. Modlitwie towarzyszy hasło zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich:„Gorliwi i jednomyślni na modlitwie, razem z Maryją” (Dz 1, 14).

W sercu Ogrodów Watykańskich znajduje się replika Groty Massabielle, miejsca, w którym Matka Boża ukazała się św. Bernadetcie Soubirus w 1858 r.

Historia tego miejsca związana jest z papieżem Leonem XIII, który bardzo lubił Ogrody Watykańskie i spędzał w nich wiele czasu. Kazał nawet urządzić sobie apartament na szczycie Wzgórza Watykańskiego, w starej wieży obronnej, która dziś nosi jego imię. Bp Schoepfer, biskup diecezji Tarbes, do której należała miejscowość Lourdes, postanowił podarować papieżowi replikę Groty – Leon XIII pobłogosławił reprodukcję na początku prac, 1 czerwca 1902 r. Grotę wzniesiono opartą o średniowieczny mur obronny z czasów Leona IV (IX w.). 28 marca 1905 r. watykańska Grota Masabielle została uroczyście zainaugurowana przez następnego papieża, Piusa X (papież ten kazał zmienić nazwę diecezji Tarbes na Tarbes-Lourdes).

W następnych latach na Grocie wzniesiono kopię bazyliki a po jej bokach półkoliste schody prowadzące z tarasu na plac przed Grotą. Neogotycka wieża nie pasowała do barokowego otoczenia i kontrastowała z kopułą Michała Anioła, dlatego w 1933 r., gdy wieża zaczęła pękać, Pius XI kazał ją rozebrać.

Dziś zachowała się najważniejsza część monumentalnego komplesu, czyli Grota objawiewień z figurą Madonny.

Wnętrze Groty i sąsiadujący z nią mur pokrywa dywan zielonego bluszczu, a nad nią znajdują się dwa mozaikowe medaliony przedstawiające Leona XIII i biskupa Schoepfera. Gdy w setna rocznicę objawień (1958 r.), sankturarium w Lourdes zostało przebudowane, ówczesny biskup, Théas, postanowił podarować papieżowi stary ołtarz – został on umieszczony w centrum Groty w 1960 r.

Wszyscy papieże modlili się i odprawiali ceremonie religijne w Grocie z Lourdes. Szczególnie lubił to miejsce Jan Paweł II, który zaczął tu odprawiać nabożeństwa majowe oraz Msze św. dla pielgrzymów z Polski, którzy w ten sposób mieli również okazję zwiedzać Ogrody Watykańskie.

CZYTAJ DALEJ

Siostry z Łabuń przyjęły wezwanie

2020-06-01 22:39

[ TEMATY ]

siostry franciszkanki challenge siepomaga

FMM Duszpasterstwo młodych i powołań

Po siostrach honoratkach z Częstochowy i siostrach prezentkach z Krakowa w dobroczynną akcję „Hot16Challenge”, włączyły się Siostry Franciszkanki Maryi z Łabuń. Do udziału w akcji, która zachęca do zbiórki środków finansowych na walkę z koronawirusem, misjonarki z Łabuń zostały nominowane przez kleryków z Ołtarzewa. „Hej! Dziękujemy wam, klerycy z Ołtarzewa Kto to wymyślił mówić nie potrzeba. My się tego wyzwania podejmiemy i coś nie-coś wam zarapujemy” – to pierwsze słowa utworu, którego można posłuchać na kanale FMM Duszpasterstwo młodych i powołań w serwisie YouTube. Siostry z Łabuń zachęcają do akcji www.siepomaga.pl/hot16challenge i do modlitwy za chorych i zaangażowanych w walkę z koronawirusem. Zgodnie ze zwyczajem akcji siostry nominowały kolejnych wykonawców, którymi są: Kuria Zamojsko – Lubaczowska, abp Grzegorz Ryś, Teatr Futryna i Krzysztof Antkowiak. Należy dodać, że akcję „Hot16Challenge”, zainicjował raper Solar. Polega ona na tworzeniu przez osoby ze świata kultury, mediów czy polityki szesnastowersowych zwrotek i zachęcaniu do zbiórki pieniężnej organizowanej na siepomaga.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję