Reklama

Wywiady

Wybitni nagradzają wybitnych

URSZULA BUGLEWICZ: - Towarzystwo Naukowe KUL szczyci się już prawie 80-letnią historią…

KS. PROF. DR HAB. AUGUSTYN ECKMANN: - Rzeczywiście, w obecnym roku kalendarzowym przypada 79. rocznica istnienia Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Zostało ono powołane do życia w 1934 r. przez rektora KUL-u ks. Antoniego Szymańskiego. Zainteresowania rektora były wielopłaszczyznowe, skupiały się na katolickiej nauce społecznej, polityce ekonomicznej, filozofii i etyce. Za jego kadencji KUL uzyskał pełne prawa państwowe. TN KUL działało przez 40 lat zgodnie ze statutem zarejestrowanym w maju 1934 r. przez Lubelski Urząd Wojewódzki. Od 1974 r. obowiązuje nowy statut TN KUL z pewnymi zmianami wprowadzonymi w 1992 i 2006 r.

- Celem Towarzystwa jest „działalność naukowa zgodna z profilem uczelni”. Co mieści się w tym szerokim określeniu?

- Według statutu TN KUL, jego celem jest działalność naukowa zgodna z profilem naszej uczelni. Cel ten realizuje w ramach sześciu wydziałów: teologicznego, filozoficznego, historyczno-filologicznego, nauk społecznych, nauk prawnych i matematyczno-przyrodniczego przez tworzenie naukowego zaplecza dla uniwersytetu i wydawanie wszelkiego typu prac naukowych, popularnonaukowych, podręczników i sprawozdań z działalności. Towarzystwo organizuje i popiera badania naukowe, urządza posiedzenia naukowe, sympozja, odczyty, wykłady, współdziała też z innymi towarzystwami i instytucjami naukowymi.
Obecnie Towarzystwo realizuje 6 projektów badawczych (granty) z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach konkursów „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki”, w tym „dokończenie edycji 20-tomowej Encyklopedii Katolickiej”. Projekt na dokończenie edycji Encyklopedii Katolickiej jest drugim co do wielkości w skali kraju po Polskim Słowniku Biograficznym. Kierownikiem projektu jest ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk. Ponadto Towarzystwo kontynuuje realizację 21 projektów badawczych. W grudniu dodatkowo zostały przyznane dwa projekty badawcze do realizacji od roku 2013. Świadczy to o uznaniu, jakie Towarzystwo zdobyło w Departamencie Badań Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jako jednostka pracująca na rzecz nauki.
Dobrze jesteśmy postrzegani przez Ministerstwo Nauki jako wydawca. Jako jednostka wydawnicza jesteśmy w czołówce. W roku 2012 Towarzystwo otrzymało od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dofinansowanie na zrealizowanie 40 projektów wydawniczych, pozycji książkowych.

- Co wyróżnia Towarzystwo Naukowe KUL spośród innych tego typu towarzystw?

- Towarzystwo Naukowe KUL jest stowarzyszeniem, którego członkami są - w zdecydowanej większości - pracownicy naukowi KUL-u. Do przyjęcia do Towarzystwa potrzebna jest opinia członka wprowadzającego. Członkowie Towarzystwa dzielą się na członków czynnych (zwykle profesorowie tytularni), korespondentów (doktorzy habilitowani) i współpracowników (doktorzy) oraz członków honorowych. Członków honorowych za wybitne zasługi dla Towarzystwa Naukowego powołuje na wniosek Zarządu Walne Zebranie. W okresie komunizmu nie przyjmowano do Towarzystwa osób ściśle związanych z reżimem. Może warto nadmienić, że w latach 1944-74 Towarzystwo formalnie było instytucją nielegalną, bo nie figurowało w spisie stowarzyszeń PRL-u. Dopiero 10 lipca 1974 r. zostało ponownie zarejestrowane jako stowarzyszenie. Do Towarzystwa przyjmuje się ludzi kierujących się etosem, moralnością chrześcijańską. Obecnie Towarzystwo liczy 728 członków, w tym czynnych 137, korespondentów - 207 i współpracowników 384.

- Towarzystwo znane jest z bogatej działalności wydawniczej. Czym przede wszystkim może się pochwalić?

- Towarzystwo wydało dotychczas ponad 2100 pozycji, w tym kilkutomowy zbiór prac Karola Wojtyły z zakresu etyki. Wydaje też zaplanowaną na dwadzieścia tomów Encyklopedię Katolicką (ukazał się tom XVII, w przyszłym miesiącu ukaże się tom XVIII). W ramach poszczególnych wydziałów Towarzystwa działają zespoły redakcyjne przygotowujące 25 zeszytów „Roczników”: Teologicznych, Filozoficznych, Humanistycznych, Nauk Społecznych, Nauk Prawnych i Psychologicznych oraz „Roczników” Wydziału Nauk Prawnych i Ekonomicznych KUL w Tomaszowie Lubelskim.
Mogę podzielić się radością, że w tym roku nagrodę „Feniksa” za przekład i opracowanie „Tragedii” Sofoklesa otrzymał prof. Robert R. Chodkowski i Towarzystwo. Nie mogę też nie wspomnieć o pierwszym przekładzie na język polski i opracowaniu nader ważnego dzieła - „Sztuka retoryczna” Hermogenesa prof. Henryka Podbielskiego. Dodam jeszcze pracę zbiorową: „Ars omnia vincit. Studia z dziejów sztuki i kultury artystycznej”, red. Agnieszka Bender, Małgorzata Kierczuk-Macieszko, Lublin 2012. Można by wymienić wiele innych, bo książki wydawane przez Towarzystwo są nowe i oryginalne.

- Co roku Zarząd Towarzystwa przyznaje Nagrodę im. ks. Idziego Radziszewskiego. Kto znalazł się w tym elitarnym gronie?

- Od 1974 r. Zarząd TN KUL przyznaje najwybitniejszym z najwybitniejszych przedstawicielom ludzi nauki w Polsce Nagrodę im. ks. Idziego Radziszewskiego, założyciela i pierwszego rektora KUL-u. Nagroda ta została uchwalona przez Zarząd TN KUL 6 kwietnia 1974 r. i odtąd jest przyznawana co roku „za wybitne osiągnięcia naukowe w duchu humanizmu chrześcijańskiego”. Według regulaminu, za wybitne osiągnięcia naukowe w duchu humanizmu chrześcijańskiego Zarząd może przyznać w każdym roku kalendarzowym 1 lub 2 nagrody: nagrodę za całokształt dorobku i nagrodę za książkę roku. Przygotowanie wniosków Zarząd zleca specjalnie powołanej komisji, która po zasięgnięciu opinii Wydziałów Towarzystwa przedstawia po 3 kandydatów do każdej z nagród. Komunikat o przyznaniu nagród podaje się do publicznej wiadomości w czasie dorocznego Walnego Zebrania Członków Towarzystwa. Dotychczasowymi laureatami są m.in.: prof. dr Władysław Tatarkiewicz, prof. Anna Świderkówna, prof. Stefan Sawicki, ks. prof. dr hab. Józef Krukowski, abp prof. dr hab. Stanisław Wielgus, ks. prof. dr hab. Czesław Stanisław Bartnik, abp prof. dr hab. Józef Życiński, ks. prof. dr hab. Michał Heller.

- W tym roku nagrodę odbierze kard. Zenon Grocholewski. Czym, zdaniem komisji, zasłużył sobie na ten tytuł?

- Na wniosek Wydziału Nauk Prawnych Zarząd TN KUL 13 grudnia 2012 r. jednogłośnie przyznał Nagrodę im. ks. Idziego Radziszewskiego za rok 2012 Jego Eminencji Zenonowi Kardynałowi Grocholewskiemu. Wręczenie nagrody nastąpi na Publicznym Zebraniu TN KUL 27 maja 2013 r. Ksiądz Kardynał - jak czytamy na stronie internetowej TN KUL - opublikował kilkanaście książek. Jest współautorem kilku innych oraz autorem licznych artykułów i recenzji w czasopismach specjalistycznych, w aktach kongresów i sympozjów oraz w dziełach zbiorowych różnych krajów. Łącznie ma ponad 1000 publikacji w kilkunastu językach, m.in.: włoskim, łacińskim, polskim, słowackim, niemieckim, angielskim, francuskim, hiszpańskim, portugalskim, rosyjskim, czeskim, węgierskim, chorwackim, białoruskim, rumuńskim. Są to publikacje naukowe z dziedziny kanonicznego prawa procesowego i małżeńskiego, a od 2000 r. także z dziedziny edukacji, oraz publikacje popularnonaukowe i o charakterze pastoralnym. Należy do redakcji kilku czasopism naukowych prawa kanonicznego. Jest członkiem wielu stowarzyszeń naukowych, w tym TN KUL (od 1983) i Stowarzyszenia Kanonistów Polskich (od 1992). Otrzymał 19 doktoratów „honoris causa”, w tym 4 w Polsce (również na KUL-u).

* * *

Kard. Zenon Grocholewski - prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej - otrzyma 27 maja 2013 r. Nagrodę im. Księdza Idziego Radziszewskiego za całokształt dorobku naukowego w duchu humanizmu chrześcijańskiego. Podczas uroczystości wręczenia nagrody, która odbędzie się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, laureat wygłosi wykład: „Umiłowanie Boga najwyższą mądrością”. Nagrodę co roku przyznaje Towarzystwo Naukowe KUL

2013-05-20 15:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: abp Mieczysław Mokrzycki ustanowił sanktuarium w Tartakowie

2020-07-06 08:58

[ TEMATY ]

sanktuarium

Ukraina

abp Mieczysław Mokrzycki

Jasna Góra/Krzysztof Świertok

„Dzisiaj po wielu dziesiątkach lat, szanując wyjątkowość tego miejsca i tę wiekową tradycję, powracamy pełni ufności w odnowienie i ożywienie słów Pana Jezusa: `Byłem chory, a odwiedziliście Mnie`” – powiedział abp Mieczyław Mokrzycki 4 lipca w kościele pw. św. Michała Archanioła w Tartakowie k. Sokala. Świątynia została podniesiona do godności sanktuarium. Przywrócono też tam kult Matki Bożej Uzdrowienia Chorych. Metropolita lwowski również ustanowił odpust sanktuaryjny, który w każdą pierwszą sobotę lipca będzie Archidiecezjalnym Dniem Modlitwy za Chorych i Służbę Zdrowia.

„W tym roku naszą modlitwą obejmujemy tych, których dotknęło cierpienie pandemii koronawirusa. Spośród tej grupy, naszą szczególną uwagę przyciągają zakażeni - tak osoby świeckie, lekarze, pielęgniarki, jak również duchowni i siostry zakonne. W wielu szpitalach spotkali się oni i podjęli walkę o życie. Modlitwą ogarniamy tych, którzy tę walkę przegrali oraz ich rodziny, dotknięte cierpieniem odejścia najbliższych im osób” - zaznaczył abp Mokrzycki.

Arcybiskup przywołał słowa św. Jana Pawła II, który mówił:

"Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze jego cierpienia. Na tej drodze posługi spotyka się kapłan z lekarzem, aby wspólnie posługiwać choremu, którego obszar cierpień jest zróżnicowany i wielowymiarowy, tak jak wielowymiarowa jest egzystencja człowieka. Taka wspólna posługa duszpastersko-medyczna ma szczególne znaczenie dla chorego, który zbliża się do kresu ziemskiego bytowania”.

„Idąc za myślą św. Jana Pawła II, niech właśnie to sanktuarium, stanie się miejscem spotkania kapłanów, lekarzy, pielęgniarek z ludźmi chorymi. A centrum tego spotkania niech będzie modlitwa u Matki Bożej, Uzdrowienia Chorych. Dlatego doroczny odpust w Tartakowie, będzie od dzisiaj, dniem spotkania nas wszystkich, zatroskanych o drugiego człowieka, w znaku jego cierpienia i choroby” – zaznaczył metropolita lwowski.

„Niech nasze dzisiejsze spotkanie, przy Matce Bożej, powracającej po latach w znaku Uzdrowienia Chorych, umocni tych, którzy uczestniczą w Apostolstwie Chorych, a tych, co się jeszcze zastanawiają nad drogą miłości uczynkowej, niech zachęci do podania ręki bliźniemu w potrzebie. Niech z tego miejsca znów popłyną zdroje łask, tak dla chorych, jak i dla tych, którzy są blisko nich. Niech w tym miejscu, dzięki wstawiennictwu Maryi, dokonuje się zwycięstwo miłości nad obojętnością, i w ten sposób dokonują się wielkie czyny miłości bliźniego, aby nie wierzący i wątpiący, widząc nasze czyny, mówili – patrzcie, jak oni się miłują" - –życzył na zakończenie homilii abp Mokrzycki.

Modląc się przed obrazem kopii Matki Bożej Tartakowskiej abp Mokrzycki nie krył swego wzruszenia. Oryginał tego cudownego wizerunku znajduje się w jego rodzinnej wsi Łukawiec k. Lubaczowa, gdzie po II wojnie światowej zamieszkali też Polacy wysiedleni z Tartakowa. W styczniu 2004 r. w Watykanie Jan Paweł II poświęcił korony i kopię cudownego obrazu Matki Bożej Tartakowskiej.

Ks. Kazimierz Szałaj z Sokala, który opiekuje się kościołem w Tartakowie przypomniał, że kościół pw. św. Michała Archanioła wzniesiono XVII w. Świątynia została ozdobiona malowidłami Stanisława Stroińskiego. W 1764-1944 znajdował się tam obraz Matki Boskiej Tartakowskiej Uzdrowicielki Chorych, który w 1777 r. uznano za cudowny.

Sanktuarium tartakowskie stało się miejscem pielgrzymek katolików obu obrządków z Wołynia, Galicji oraz Chełmszczyzny. Za czasów sowieckich kościół został przekształcony w spichlerz zbożowy i zdewastowany. W 2002 r. całkiem zrujnowaną świątynię władze ukraińskie najpierw przekazały prawosławnym, potem oddano ją katolikom obrządku łacińskiego. Nadal trwa renowacja świątyni.

W uroczyści uczestniczyli duchowieństwo i wierni z wielu parafii archidiecezji lwowskiej oraz grekokatolicy.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent: nie brakuje pieniędzy na realizację programów socjalnych i wierzę w to, że nie zabraknie

2020-07-06 21:28

[ TEMATY ]

wybory

Andrzej Duda

wybory 2020

TVP Info

Sytuacja jest dobra i śmiało mogę powiedzieć, że jest ona pod kontrolą. Pieniędzy na realizację programów socjalnych nie brakuje i wierzę w to, że nie zabraknie - powiedział podczas debaty w Końskich prezydent Andrzej Duda.

Podczas debaty TVP w Końskich prezydent został zapytany jakie będzie źródło finansowania obecnie wypłacanych programów socjalnych.

Prezydent podkreślił, że sytuacja gospodarcza Polski mimo kryzysu spowodowanego epidemią koronawirusa jest "całkiem niezła". Przypomniał, że Polska znajduje się na drugim miejscu UE pod względem najniższego bezrobocia. "Można powiedzieć, że pod tym względem te działania, które podjąłem z rządem Zjednoczonej Prawicy po to, by zapobiegać pandemii koronawirusa pod względem gospodarczym, by ratować polską gospodarkę są działaniami skutecznymi" - powiedział Duda.

Podkreślił, że wprowadzenie programów socjalnych było możliwe dzięki przeprowadzeniu "bardzo dobrych reform podatkowych" i uszczelnieniu systemu poboru podatków. "Ogromną część udało nam się odzyskać VAT-u. W okresie rządów Platformy Obywatelskiej 50 mld VAT-u rocznie wypływało gdzieś, znikało, nie trafiało do polskiego budżetu. My uszczelniliśmy tę lukę w takim stopniu, że kilkadziesiąt miliardów VAT-u zaczęło trafiać do budżetu i to umożliwiło realizację wszystkich programów takich jak 500 plus, 300 plus, 13. emerytura" - mówił.

"Sytuacja jest dobra i śmiało mogę powiedzieć, że jest ona pod kontrolą. Pieniędzy na realizację tych elementów nie brakuje i wierzę w to, że nie braknie" - dodał prezydent.

Obok mównicy Andrzeja Dudy ustawiano pustą mównicę z nazwiskiem Rafała Trzaskowskiego.(PAP)

autorzy: Aleksandra Rebelińska, Rafał Białkowski

reb/ rbk/ pko/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję