Reklama

Niedziela Świdnicka

Bazylika w Bardzie – centrum muzyki kościelnej i organowej

Muzyka, śpiewy i chór odgrywały bardzo ważną rolę podczas sprawowania liturgii. Bazylika w Bardzie posiada więc wspaniałe barokowe organy. Zbudował je w 1759 r. Franz Joseph Eberhard z Wrocławia. Liczą 50 głosów (3567 piszczałek).

Niedziela świdnicka 18/2013, str. 3

[ TEMATY ]

Bardo

organy

Radosław Chuchra

Organy w bazylice w Bardzie

Organy w bazylice w Bardzie

To jeden z najokazalszych i drugi co do wielkości instrument z epoki schyłkowego baroku na Dolnym Śląsku.

W 1875 r. świdnicka firma braci Schlag, przeprowadzając modernizację organów, dokonała pewnych zmian w stosunku do stanu pierwotnego. Od tego czasu instrument posiada 990 piszczałek drewnianych oraz 1998 metalowych. Mimo dokonanych zmian, instrument pozostał wysokiej klasy wytworem rzemiosła artystycznego.

Reklama

Z powstaniem organów w Bardzie związana jest legenda, w której główną rolę odegrał król pruski Fryderyk II. Według rękopisu łacińskiego zachowanego w kościelnym archiwum, fundatorem wspaniałych organów w bazylice miał być właśnie pruski król.

- Dlaczego w tym kościele nie ma organów? - zapytał król Fryderyk II, odwiedzając bardzką świątynię.

- Bo brak na to pieniędzy - odpowiedział kamieniecki opat Tobiasz.

Reklama

Wówczas hojny, łagodny i dobrotliwy król obiecał dać na wykonanie dzieła pieniądze. Prawdopodobnie ze złożonej obietnicy nigdy się nie wywiązał. W chwili obecnej dobiega końca realizacja przedsięwzięcia „Rewitalizacja zabytkowych organów w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Bardzie wraz z wykonaniem pochylni dla osób niepełnosprawnych”. Całkowita wartość projektu 2 mln 660 tys. zł, z czego dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego wynosi ok. 1 mln 859 tys. zł. Dzięki funduszom z projektu zostało wykonane wejście przystosowane dla osób niepełnosprawnych, system sygnalizacji przeciwpożarowej, monitoring antywłamaniowy, prospekt i instrument w ramach rewitalizacji instrumentu. Jest to duże przedsięwzięcie, które trwało ponad trzy lata. W ramach projektu zostaną wykonane materiały promocyjne, podstrona i informacja o zrewitalizowanych organach.

Bardo ma szansę stać się centrum muzyki kościelnej i organowej, a wszystko za sprawą pozyskanych pieniędzy z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

2013-05-16 14:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Koncert w Cieszynie w szczytnym celu. Następny wkrótce

[ TEMATY ]

koncert

organy

Mariusz Jaszczurowski /Wieczory muzyki organowej i kameralnej u św. Elżbiety

Koncert Wojciecha Wantuloka w Cieszynie.

Koncert Wojciecha Wantuloka w Cieszynie.

W parafii św. Elżbiety w Cieszynie odbył się 8 koncert na rzecz remontu zabytkowych organów. Następny zaplanowano 18 października o godz. 19.

Koncert zorganizowano w ramach „Wieczorów Muzyki Organowej i Kameralnej u św. Elżbiety”. Zebranych powitał organista tutejszej parafii Dawid Duda, który przybliżył sylwetkę artysty.

Wojciech Wantulok ukończył Akademię Muzyczną im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie dyrygentury symfoniczno-operowej dr. hab. Szymona Bywalca, a także – Państwową Szkołę Muzyczną I st. i II st. w Cieszynie. Jest laureatem prestiżowych konkursów – w tym zwycięzcą III Konkursu Utworów Fortepianowych w Katowicach. Współpracował z orkiestrami ze Śląska podczas studiów dyrygenckich. Dyrygował zespołami kameralnymi oraz Orkiestrą Muzyki Nowej. Gra jako organista w Kościele Jezusowym w Cieszynie.

Na zakończenie administrator parafii św. Elżbiety ks. Tomasz Kotlarski podziękował organiście i obecnym w kościele. – Wykonawca prowadził nas w sposób szczególny, jakże osobisty, przez ten czas, kiedy mogliśmy zachwycać się muzyką w jego wykonaniu na naszych organach. Dziękuję publiczności, że przychodzi w tę porę wieczorną, by ubogacać swoje serca poprzez słuchanie muzyki organowej. To jeden ze sposobów, który nas niesamowicie ubogaca – zaznaczył kapłan.

Miesiąc wcześniej w kościele wystąpiła Anna Utmańczyk z Bielska-Białej, grając na altówce, oraz Tomasz Barcik z Żywca, grając na organach.

Koncerty organizuje parafia św. Elżbiety. Patronuje im „Niedziela”.

Następny zaplanowano 18 października o godz. 19. Na organach zagra Jakub Choros z Krakowa.

O koncertach piszemy również w bieżącej Niedzieli na Podbeskidziu nr 41 na 11 września.

CZYTAJ DALEJ

Dziesięciolatka w finale Eurowizji

2020-11-04 10:45

Niedziela Ogólnopolska 45/2020, str. 48-49

[ TEMATY ]

muzyka

rozmowa

Krzysztof Tadej

Ala Tracz

Ala Tracz

Anielski głos, niezwykły talent i rozbrajający uśmiech – tak najkrócej można scharakteryzować Alę Tracz. 29 listopada będzie ona reprezentowała Polskę w finale Eurowizji Junior 2020. O drodze do sukcesów z Alą Tracz i jej mamą Anną rozmawia Krzysztof Tadej.

Krzysztof Tadej: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze śpiewaniem?

Ala Tracz: Przygodę ze śpiewaniem zawdzięczam mojej siostrze Oli. Gdy miałam 3 lata, rodzice zabrali mnie na widownię, na konkurs piosenki, w którym Ola brała udział. Jej występ na scenie tak bardzo mi się spodobał, że nie chciałam wracać do domu. Też chciałam zaśpiewać na scenie. Rodzice obiecali, że na następnym konkursie tak się stanie. Tak to się zaczęło.

Anna Tracz, mama Ali: Dziewczynki śpiewały w domu, odkąd zaczęły mówić. Gdy były w wieku przedszkolnym, zorientowałam się, że mają słuch muzyczny. Powtarzały bardzo precyzyjnie, rytmicznie, czysto usłyszane fragmenty piosenek. Już wtedy pomyślałam, że warto rozwijać je w przyszłości w tym kierunku. Ola pierwszy raz wystąpiła na scenie, gdy miała 4 lata, podczas konkursu kolęd. Ala – gdy miała 3 latka.

Pani również śpiewa…

Prowadzę scholę w parafii św. Mikołaja Biskupa w Potoku Wielkim. Śpiewam i gram w kościele w każdą niedzielę i święta.

Alu, co dla Ciebie jest najpiękniejsze w śpiewaniu?

To, że śpiewa się dla innych. Można w ten sposób przekazywać różne uczucia i sprawić komuś radość. Cieszę się, że dzięki muzyce ktoś może poczuć się lepiej.

Czy marzysz o karierze piosenkarki? O tym, żeby kiedyś zostać wielką gwiazdą?

Muzyka jest moją pasją i przyszłość chciałabym wiązać właśnie z nią. Marzę, żeby kiedyś śpiewać na wielkich scenach.

Lubisz śpiewać piosenki religijne?

Oczywiście. W każdą niedzielę śpiewam na Mszy św. w kościele św. Mikołaja Biskupa w Potoku Wielkim. Z siostrą należymy do scholi parafialnej, którą prowadzi mama. Proboszczem parafii od 2 lat jest ks. Artur Dyjak.

Pani Aniu, w wywiadach nie ukrywa Pani, że jest osobą wierzącą i wiara jest bardzo ważna w Pani domu.

Z mężem staramy się wychowywać córki w duchu wiary. W każdą niedzielę wszyscy uczestniczymy we Mszy św. Oprócz tego, że śpiewam i gram w kościele, od ośmiu lat uczę katechezy w szkole podstawowej w Potoku Wielkim. Do tej właśnie szkoły uczęszczała Ola, a nadal uczęszcza Ala.

Jak postrzega Pani ten okres w życiu dziecka. To przygoda? Łaska od Boga?

To, co się dzieje w naszym życiu, jest naprawdę czymś niesamowitym. Wielka przygoda, wielki zaszczyt dla Ali, całej naszej rodziny, szkoły i parafii. Myślę, że to łaska od Pana Boga. Bóg obdarza nas talentami, chce, byśmy je rozwijali i dzielili się nimi z innymi ludźmi. Niedawno napisała do mnie pewna kobieta, która wyznała, że została sama i było jej bardzo ciężko. Przez przypadek usłyszała piosenkę Ali i to wykonanie dodało jej sił. Dziękowała za to, że moje dziecko pomogło jej się pozbierać! To niesamowite! Wszystko, co w życiu robimy, powinniśmy wykonywać na chwałę Boga. Często w modlitwie polecam moje córki Bogu i proszę, by kierował On ich losem. Wiem, że Bóg czuwa.

Pojawiają się wątpliwości, czy dzieci w takim wieku powinny angażować się w tego typu konkursy. Jaka jest Pani opinia w tej sprawie?

Wszystko zależy od podejścia osób biorących udział w takim konkursie i od presji otoczenia. My udział w Eurowizji traktujemy jako wspaniałą przygodę, fascynujące nowe doświadczenie, odskocznię od codziennego życia i zwykłych ludzkich problemów. Najważniejsze jest to, by nie stracić zdrowego rozsądku i pamiętać o tym, co jest w życiu ważne. Należy również uczyć dzieci, że na sukces trzeba zapracować, że nie wszystko nam się w życiu należy. Trzeba je również uczyć, że porażka nie jest końcem świata, tylko kolejną ważną lekcją w życiu.

Alu, obecnie przechodzisz bardzo intensywny okres. Przygotowania do finału to wiele spotkań, nagrań i rozmów z nieznanymi ludźmi. Jak to przeżywasz?

Czas przygotowań do Eurowizji jest naprawdę bardzo intensywny. Na razie daję sobie radę. Wspierają mnie rodzice, siostra, dziadkowie, koleżanki z klasy oraz nauczyciele. Rodzice dbają o to, żebym miała czas dla siebie, czas na odpoczynek, ale też czas na lekcje, spotkania oraz rozmowy z przyjaciółmi. Najbardziej fascynujące jest to, że poznaję mnóstwo wspaniałych osób. Najtrudniejsze są dla mnie wywiady na żywo.

A szkoła? Nie brakuje ci czasu na naukę?

Na razie udaje mi się to wszystko pogodzić. Staram się opuszczać jak najmniej zajęć. Gdy tylko nie ma mnie w szkole, to koleżanki przysyłają mi lekcje, a ja na bieżąco wszystko odrabiam, żeby nie mieć zaległości. Teraz, kiedy mamy lekcje on-line, praktycznie jestem na bieżąco z nauką i lekcjami.

Życzę Ci, Alu, wygranej, choć udział w finale to już Twój wielki sukces.

Wygranie samego odcinka eliminacyjnego programu „Szansa na sukces. Eurowizja Junior” było wielkim zaskoczeniem i szczęściem. W ogóle się nie spodziewałam, że zostanę reprezentantką Polski. To dla mnie wielki zaszczyt, wielka radość i ogromny sukces!

Ala Tracz
mieszka we wsi Stojeszyn Pierwszy k. Janowa Lubelskiego. Ma 10 lat. Kocha taniec, podróże i sport – zwłaszcza jazdę na deskorolce i wspinaczkę linową. Jej pasją jest jeździectwo. Występowała w programach Mali Giganci oraz The Voice Kids 3. Na koncie ma zwycięstwa w konkursach rozgrywanych na Malcie i w Bułgarii. W finale Eurowizji Junior 2020 będzie reprezentować Polskę piosenką I’ll Be Standing

Zachęcamy do głosowania, tutaj możesz oddać swój głos:
Zobacz
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Zgromadzeni na świętej wieczerzy

2020-11-30 21:00

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Wraz z końcówką listopada, rozpoczął się nowy rok liturgiczny w Kościele, który obchodzić będziemy pod hasłem: „Zgromadzeni na świętej wieczerzy”. Jest to także początek adwentu – okresu radosnego oczekiwania na narodziny Zbawiciela. W tym roku to oczekiwanie ma wyjątkowe znaczenie.

W tym nietypowym 2020 roku wydaje się, że wraz z nowym, jest nadzieja na lepsze jutro, na lepszą i inną przyszłość. Wszyscy jesteśmy już zmęczeni ograniczeniami, zabieraniem nam zwyczajnej codzienności, obostrzeniami. Starsi rozumieją to bardziej, młodym ciężko przyzwyczaić się do długiego siedzenia w domu, braku lub ograniczonych możliwościach widywania ze znajomymi, pójścia do kina, na basen czy na dyskotekę. Wszyscy są zgodni – pragniemy normalności. Jednak zanim ona wróci, bo wróci na pewno, Kościół daje nam niecały miesiąc przygotowania na święta Bożego Narodzenia. Święta także pewnie inne, w mniejszym gronie, bez możliwości odwiedzenia dalszej rodziny, być może jakiegoś dalszego wyjazdu. A zwieńczeniem tego okresu ma być wieczerza wigilijna, do której zasiądziemy tuz po pierwszej gwiazdce. I do tej wieczerzy zachęca nas także ten nowy rok liturgiczny, który jest drugą częścią trzyletniego programu duszpasterskiego Kościoła pod hasłem „Eucharystia daje życie”. Zachęca nas do wieczerzy, którą jest Jezus Chrystus obecny pod postacią Eucharystii. Dla wielu od dłuższego czasu pójście do kościoła na niedzielną Eucharystię stało się niemożliwe. Słychać głosy, szczególnie starszych ludzi, że tak tęsknią za mszą świętą sprawowaną w kościele, mimo relacji radiowych, telewizyjnych czy internetowych.

Dopiero w takim momencie uświadamiamy sobie jakim skarbem jest Eucharystia, a przyjęcie Ciała Chrystusa daje nam siłę i moc na kolejne dni i czekające nas wyzwania. I być może właśnie stojąc u progu adwentu, ofiarujmy codzienną modlitwę w intencjach tych osób, które tak tęsknią za Eucharystią, za możliwością swobodnego pójścia do kościoła, przeżycia liturgii w większej wspólnocie. Niech te czekające Święta Bożego Narodzenia tchną w nas głęboką nadzieję na lepsze jutro i lepszy 2021 rok. Osiągniemy to tylko, jeśli pójdziemy za Zbawicielem i jemu oddamy swoje życie. Zachęca do tego także Ewangelia dnia dzisiejszego (Mt 4, 18-22) - I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi» (…) A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. Takie pójście wymagało odwagi. My także wkraczając w ten nietypowy adwent, idźmy z odwagą i nadzieją na lepsze jutro i lepszy, a przede wszystkim zdrowy i normalny, 2021 rok!

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję