Reklama

Abdykacja

11 lutego 2013 • 28 lutego 2013

Dni, które przejdą do historii papiestwa

Jan Paweł II i Benedykt XVI - dwaj wielcy papieże, dwa wielkie pontyfikaty

W całych Włoszech na poniedziałek 11 lutego br. zapowiadali brzydką pogodę. I rzeczywiście od samego rana w Rzymie padał deszcz i wiał zimny wiatr. W Watykanie to szczególny dzień, nie tylko ze względu na wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Tego dnia obchodzi się rocznicę zawarcia Traktatów Laterańskich, na mocy których powstało Państwo Watykańskie, i w Watykanie nikt nie pracuje, wszystkie urzędy Stolicy Apostolskiej są zamknięte. Pomimo to postanowiłem iść do Biura Prasowego, aby dowiedzieć się coś na temat zwyczajnego konsystorza publicznego, na który Benedykt XVI zwołał kardynałów w sprawie nowych kanonizacji - dwóch sióstr zakonnych, Kolumbijki i Meksykanki, oraz 800 włoskich męczenników z miasta Otranto, zgładzonych przez żołnierzy osmańskich, gdyż nie chcieli wyrzec się swej wiary i przejść na islam. Gdy ok. godz. 10 dotarłem do Sala Stampa, która mieści się na parterze watykańskiego budynku na końcu via della Conciliazione - szerokiej alei prowadzącej do Placu św. Piotra - stwierdziłem, że drzwi są zamknięte. Postanowiłem wrócić do domu, tym bardziej że na godz. 11 byłem umówiony na telefoniczny wywiad z jednym z polskich kawalerów maltańskich, którzy niedawno pielgrzymowali do Watykanu z okazji 900. rocznicy zatwierdzenia ich zakonu przez papieża. Czekając na telefon, czytałem tekst homilii kard. Tarcisia Bertone, wygłoszonej podczas Mszy św. dla maltańczyków. Byłem trochę zły, że osoba, która miała do mnie zadzwonić, nie daje znaku życia. W końcu jednak, tuż przed godz. 12, zadzwonił telefon. Okazało się, że to nie maltańczyk, lecz mój znajomy Grzegorz Górny, który powiedział: „Kilka minut temu ANSA (włoska agencja informacyjna - przyp. W. R.) podała, że Papież podaje się do dymisji. Czy to prawda?” - zapytał. Odpowiedziałem, że nic o tym nie wiem, że to może następna kaczka dziennikarska, jak ta z „pewną” datą kanonizacji Jana Pawła II. Na wszelki wypadek jednak włączyłem komputer i stwierdziłem, że to prawda, a „nieprawdopodobna” wiadomość jest już podawana przez większość światowych agencji. Później dowiedziałem się, że rzeczywiście pierwsza podała wiadomość o dymisji Papieża Giovanna Chirri, moja koleżanka z agencji ANSA. Jako jedna z nielicznych dziennikarzy śledziła ona transmisję z konsystorza za pośrednictwem wewnętrznej telewizji watykańskiej, którą nazywamy „rete-visione”. Znając łacinę, natychmiast zrozumiała sens papieskich słów, wygłoszonych ok. godz. 11.40, i wysłała w świat tę historyczną wiadomość - była tak przejęta, że chwilę później rozpłakała się.

To wszystko wydawało mi się tak absurdalne, że natychmiast pobiegłem do Biura Prasowego, by zorientować się, co się właściwie stało. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że w dopiero co otwartym Biurze był już tłum dziennikarzy i co chwilę podjeżdżały taksówki przywożące następne ekipy telewizyjne z kamerami. Kilku włoskich policjantów kontrolowało wchodzących. Po pewnym czasie pojawił się również ks. Federico Lombardi SJ, rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej. Udało mi się zobaczyć, że oprócz kilku kartek ma ze sobą Kodeks Prawa Kanonicznego i „Światłość świata” - książkę-wywiad z Benedyktem XVI. O godz. 12.30 Biuro Prasowe wypełnione było już po brzegi i rozpoczęła się konferencja prasowa. Rzecznik sam nie krył swojego zdziwienia i zaskoczenia oraz tłumaczył, że nie miał czasu, by przygotować się do konferencji, dlatego ma dla dziennikarzy jedynie tekst oświadczenia Benedykta XVI o rezygnacji i przemówienie kard. Angela Sodano, dziekana Kolegium Kardynalskiego. Powtórzył słowa oświadczenia Benedykta XVI, w którym podał on swoją „decyzję o wielkiej wadze dla życia Kościoła”. Papież poinformował: „Rozważywszy po wielekroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową. Jestem w pełni świadom, że ta posługa, w jej duchowej istocie, powinna być spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu także przez cierpienie i modlitwę”.

Ks. Lombardi podkreślił, że decyzja Benedykta XVI zgodna jest z Kodeksem Prawa Kanonicznego, który przewiduje dymisję Papieża - kanon 332, par. 2 mówi: „Gdyby się zdarzyło, że Biskup Rzymski zrzekłby się swego urzędu, to do ważności wymaga się, by zrzeczenie zostało dokonane w sposób wolny i było odpowiednio ujawnione; nie wymaga zaś niczyjego przyjęcia”. Papież podjął swą decyzję o dymisji „w sposób wolny” i ujawił ją „odpowiednio” - na konsystorzu, w obecności wielu kardynałów.

Reklama

Oczywiście, Benedykt XVI nie podjął swej decyzji z dnia na dzień. Papież zaczął poważnie myśleć o dymisji po podróży do Meksyku i na Kubę. Potwierdził to jego brat ks. Georg Ratzinger, który przyznał, że Benedykt XVI rozważał tę sprawę od miesięcy, ze względu na pogarszający się stan zdrowia oraz nasilające się problemy z chodzeniem. Papieska decyzja była przemyślana i przemodlona, o czym mówi Papież w swym oświadczeniu, świadom wagi takiego kroku. Musieli o niej wiedzieć - chociaż kilka godzin wcześniej - również najbliżsi współpracownicy Papieża, bo kard. Sodano czytał swój tekst z kartki, a oświadczenie Benedykta XVI jeszcze w czasie trwania konferencji prasowej było dostępne w 7 językach, włącznie z językiem polskim.

Ks. Lombardi zwrócił uwagę dziennikarzy na wypowiedź Benedykta XVI z książki-wywiadu „Światłość świata”. Pytany przez Petera Seewalda o ewentualność dymisji, Papież odpowiedział, że tego nie wyklucza, chociaż taka decyzja nie powinna być podejmowana pod zewnętrznymi naciskami, ale w wolności i spokoju ducha. Dodał wówczas, że ustąpienie może być nawet obowiązkiem, gdy jest się świadomym niemożności wypełniania swej misji.

Dziennikarzy interesował również los Benedykta XVI po 28 lutego 2013 r. Dyrektor Biura Prasowego wyjawił, że Papież najpierw uda się do Castel Gandolfo, a po wyborze następcy powróci do Watykanu, by zamieszkać w klasztorze w Ogrodach Watykańskich, który na życzenie Jana Pawła II zajmowany był przez kolejne żeńskie wspólnoty klauzurowe.

Reklama

Na wiele pytań ks. Lombardi nie potrafił odpowiedzieć, bo takiej sytuacji we współczesnej historii Kościoła jeszcze nie było. Obiecał, że w następnych dniach będzie zwoływał konferencje prasowe, gdy pojawi się więcej szczegółów.

Wyszedłem z Biura Prasowego, mając świadomość, że uczestniczyłem w historycznym wydarzeniu. Potwierdzały to telewizyjne wozy transmisyjne zaparkowane już w okolicy i dziennikarze, którzy na żywo komentowali dymisję Papieża.

Wracałem do domu, przechodząc przez Plac św. Piotra, i przypomniałem sobie dzień 19 kwietnia 2005 r. Osiem lat temu było tak samo pochmurno, chociaż o wiele cieplej. Tłumy ludzi oczekiwały na nowego Papieża, który ukazał się w loży Bazyliki Watykańskiej o godz. 18.44. Była to znana mi twarz dotychczasowego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, najbliższego współpracownika Papieża Polaka. Byłem wtedy szczęśliwy, a zarazem wzruszony jego słowami: „Po wielkim Papieżu Janie Pawle II kardynałowie wybrali mnie, zwykłego i skromnego pracownika winnicy Pańskiej. Otuchy dodaje mi fakt, że Pan potrafi pracować i działać również wtedy, gdy narzędzia są niedoskonałe”. Nie mogłem wówczas przewidzieć, że ten pontyfikat zakończy się 28 lutego ogłoszoną 11 lutego 2013 r. dymisją.

Spojrzałem także na okna Pałacu Apostolskiego, pod którymi stałem owego pamiętnego 2 kwietnia 2005 r.

Jan Paweł II i Benedykt XVI - dwaj wielcy Papieże, dwa historyczne pontyfikaty...

2013-02-18 13:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież odprawi Mszę w rocznicę wizyty na Lampedusie

2020-07-06 18:13

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

PAP

W siódmą rocznicę swej wizyty na Lampedusie papież Franciszek odprawi 8 lipca o 11.00 Mszę św. w kaplicy Domu sw. Marty w Watykanie. W związku z ograniczeniami antypandemicznymi w liturgii uczestniczyć będą jedynie pracownicy Sekcji ds. Migrantów i Uchodźców w Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

Wizyta na Lampedusie 8 lipca 2013 r. była pierwszym pozarzymskim wyjazdem nowo wybranego papieża (nie licząc krótkiej wizyty u papieża seniora Benedykta XVI przebywającego wówczas w Castel Gandolfo). Ta włoska wyspa stała się bramą do Europy dla setek tysięcy uchodźców z Afryki. Franciszek pojechał tam, by uczcić pamięć osób, które chcąc dostać się do Europy, utonęły w Morzu Śródziemnym.

Podczas odprawionej na Lampedusie Mszy św. prosił Boga o wybaczenie obojętności wobec losu imigrantów. Papież przybył tam, by uczcić pamięć osób, które chcąc dostać się do Europy, utonęły w Morzu Śródziemnym. - Prosimy o przebaczenie dla tych, którzy wygodnie zamknęli się we własnym dobrobycie, który znieczula serce; prosimy o wybaczenie dla tych, którzy przez swoje decyzje na poziomie światowym stworzyli sytuacje, które prowadzą do tych dramatów - mówił Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Justin Bieber namawia swoich fanów, aby przyjęli chrześcijaństwo

2020-07-06 08:39

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

wiara

muzyka

© Rawpixel.fotolia.com

Justin Bieber na Instagramie podziękował Jezusowi za przebaczenie i zwrócił się do fanów, aby przyjęli chrześcijaństwo.

Dziękuję Ci Jezu za moje życie. Dziękuję Ci za Twoje przebaczenie! Dziękuję za to, że pokazałeś mi, że mam dość! Dziękuję Ci, że nie muszę już dłużej dźwigać wstydu, ale mogę chodzić z wypiętą piersią i wysoko uniesioną głową, wiedząc, że jestem kochany, wybrany i zostało mi przebaczone!

Jeżeli mierzysz się ze swoją przeszłością, oddaj ją Jezusowi! On nie jest tym obarczony! Kocha cię i jest szczęśliwy, znając wszystkie najdrobniejsze dobre i złe szczegóły z twojego życia! On nie gniewa się na ciebie, ale chce dla ciebie jak najlepiej

— napisał Bieber.

Jego profil na Instagramie ma 140 mln obserwujących.

CZYTAJ DALEJ

Uratowali dla przyszłych pokoleń

2020-07-06 23:10

Łukasz Michalak

Tkaniny zdobiące ściany kapitularza Krakowskiej Kapituły Katedralnej odzyskały pierwotne piękno! Realizatorem projektu UPJPII. 6 VII 2020

6 lipca 20202 r.  - ten dzień trzeba zapamiętać! Nastąpił finalny odbiór trwających trzy lata prac konserwatorskich, których zadaniem było uratowanie przed całkowitą degradacją obić ściennych reprezentacyjnego pomieszczenia w katedrze na Wawelu.

Próby ratowania zabytkowych tkanin przez lata nie przynosiły większego efektu. Dopiero otwarty trzy lata temu projekt dał szansę zachowania obiektu. Dzięki finansom Unii Europejskiej, wkładowi Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, który stał się jego beneficjentem oraz pomocy Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa dziś można mówić o wielkim sukcesie!

Nad realizacją projektu czuwała dr Natalia Krupa z Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego UPJPII, pracę specjalistów z Krakowa, Warszawy, Wrocławia organizowała Sabina Szkodlarska, nadzorem konserwatorskim zamierzenie ze strony UPJPII objęła Anna Drzewiecka.

Już na pierwszym etapie prac – badań od strony historycznej spotkano się z wielkim zaskoczeniem. Obicia ścian okazały się historycznie starsze niż uprzednio przypuszczano. Datowano je bliżej XVIII wieku, a pochodzenia upatrywano na Bliskim Wschodzie. Zespół Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej podjął się zrekonstruowania historii pomieszczenia i tkanin. Kompozycja wzorów, naleciałości stylowe, naśladownictwo układów kompozycyjnych pochodzących z okresu renesansu z II poł. XVI wieku pozwoliły określić wiek tkanin na początek XVII stulecia. Prace badawcze ukazały też, że jest to dzieło włoskie, weneckie. Trudno jednak je z jakimikolwiek porównać, takie same nie są znane!

- To, że pochodzą z takiego źródła nałożyło na konserwatorki tkanin jeszcze większe zobowiązanie – mówi ks. prof. dr hab. Jacek Urban, dziekan Krakowskiej Kapituły Katedralnej – dzięki melanżowi zainteresowanych tym pomieszczeniem stron (UE, UPJPII, SKOZK) udało się ten cały proces przeprowadzić… To pomieszczenie jest używane zgodnie z jego założeniem najwyżej kilkanaście razy w roku. Tu spotyka się kapituła, udostępniane jest w celach badawczych studentom polskim i zagranicznym, ks. proboszcz spotyka się tu z pracownikami katedry. Na co dzień bywają tu jedynie pracownicy Archiwum…

Od dłuższego czasu miejsce jedwabnych, zdobnych, zabytkowych obić zastępował współczesny len. Trzy lata pracy to także przeanalizowanie remontów kapitularza na przestrzeni lat czemu służyła także istniejąca dokumentacja fotograficzna, świadcząca, podobnie jak analiza ścian pod tkaninami, o wielu remontach, przebudowaniach, choćby zmianach ogrzewania, które nie służyły tkaninom obiciowym.

- Ukazały nam się prace konserwatorskie niestety o różnym stopniu profesjonalizmu, wtedy dopiero mogliśmy zaobserwować stopień zniszczeń faktyczny. Pod odjęciu dawnych napraw, cerowań, przeszyć okazało się, że obiekt jest w 80% stopniach zniszczony, z ubytkami całkowitymi, ze zniszczonymi osłonami, z wykruszonymi fragmentami wątków. Musieliśmy podjąć decyzję jak ten program naprawczy poprowadzić, by tkaniny mogły wrócić na ściany. Zadecydowaliśmy później, by przy instalowaniu tych tkanin były one od siebie niezależne, jako układane panele, a każdy wykonany na osobnym krośnie. Tym samym pozyskaliśmy efekt na kształt ekspozycji muzealnej. To daje też możliwość zareagowania w każdej chwili, gdyby z czasem cokolwiek mogło się przydarzyć jakiemuś fragmentowi obić - mówi dr Natalia Krupa, kierownik projektu.

Konserwatorki intensywnie pracowały dwa lata.

- Taki fragmencik, ot 10 centymetrów – pokazuje Sabina Szkodlarska – to parę dni pracy, niezwykle precyzyjnej. Podziwiam cierpliwość, wytrwałość konserwatorek. Większość odbywała się w Pracowni Konserwacji Tkanin Zabytkowych UPJPII, pozostałe panie pracowały w swoich pracowniach. One pracowali nad jedną sprawą w wielu miejscach. Podziwiam.

W pracowni UPJPII przeprowadzane były badania techniki wykonania i technologii.

- W pracowni na UPJPII dysponujemy bardzo nowoczesnym sprzętem – mówi dr Natalia Krupa - m.in. zautomatyzowanym mikroskopem cyfrowym z oprogramowaniem 3D, co bardzo dokładnie pozwoliło zdiagnozować stan zachowania tkanin, a przy usuwaniu każdej z warstw aparat cyfrowy na sliderze nad stanowiskiem pracy konserwatorów pozwalał na rejestrowanie wszystkich elementów prac w czasie.

- Mimo tak ogromnych zniszczeń chcieliśmy by była to jednak konserwacja a nie retusz estetyczny. Jestem pełna podziwu dla pań, które się tym zajmowały, bo to ogromna praca…a efekt jest fantastyczny. Tkaniny są dobrze zabezpieczone, należy teraz, co jest sprawą kluczową, ochrona tego wnętrza, by zapewnić stabilne warunki mikroklimatyczne, jest to w trakcie badań - podkreśla Anna Drzewiecka.

- My od dziesiątków lat jesteśmy przekonani, że tu jest mikroklimat, dlatego, że tu znakomicie się zachowują zarówno skóra, pergamin, papier, klisza fotograficzna. A przecież każde z nich potrzebuje innych warunków. Dlatego tu wykonaliśmy jakiś czas temu szafy na te archiwalia, które nie czują się dobrze w innych pomieszczeniach Archiwum. W tym wyjątkowym miejscu, będąc obok siebie, nic złego im się nie dzieje - dodaje ks. prof. Jacek Urban, przekonany, że dziś jest prawdziwie wielki dzień.

Część historii udało się przebadać, przywrócić jej świetność, uratować dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję