Reklama

Duchowość

Powszechne wezwanie do świętości

KS. ZBIGNIEW SUCHY: - Pragnąłbym wykorzystać bogactwo, jakim są notatki Waszej Ekscelencji pisane podczas Synodu Biskupów w Rzymie, który odbył się w październiku 2012 r. Stawia w nich Ksiądz Arcybiskup pewne tezy, które chciałbym uczynić przedmiotem refleksji, zanim ukaże się posynodalny dokument papieski. Jaka była motywacja tych zapisków? Czy była to swego rodzaju konieczność, czy potrzeba serca?

ABP JÓZEF MICHALIK: - Raczej przekonanie, że warto podzielić się z ludźmi niektórymi przeżyciami i wrażeniami z auli synodalnej. Zapisywałem te myśli podczas obrad, kiedy nawarstwiały się we mnie i rezonowały sprawy, o których mówili biskupi z całego świata. Wydawało mi się, że może to być pewien obraz tego, co się podczas synodu działo, i że może być także interesujące dla innych. Dzięki temu osoby, które śledziły z ciekawością obrady synodu - a było ich sporo - mogły zyskać konkretny punkt odniesienia. Dodatkową motywacją było to, że portal „Opoka”niektóre moje notatki systematycznie publikował w sieci, dzięki czemu więcej osób mogło do nich dotrzeć. Mam nadzieję, że w ten sposób przynajmniej w części odpowiedzieliśmy na zainteresowanie i zapotrzebowanie wielu ludzi, a przy tym - być może - obudziliśmy ciekawość tych, którzy wcześniej nie interesowali się tym ważnym spotkaniem, może nawet nie wiedzieli, że w ogóle ma ono miejsce.

- W pierwszym dniu obrad synodu Ksiądz Arcybiskup pisze, że nowa ewangelizacja odnosi się do ochrzczonych, którzy oddalili się od Boga i nie przeżywają w pełni swojej wiary. Jeden z wymienionych tu podpunktów mówi, że ewangelizację trzeba zacząć od nawrócenia, oczyszczenia i pojednania się z bliźnim. Czy mogę prosić o poszerzenie tego krótkiego stwierdzenia?

- „Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę” (Jk 4, 6). Nawrócenie jest aktem pokory wobec Boga, powrotem do wierności sumieniu i samemu sobie, pragnieniem realizowania życia według wiary. Jestem przekonany, że mamy wielki wzorzec skuteczności ewangelizacyjnej, którym jest sam Pan Jezus - On pierwszy głosił Ewangelię i zaczął swoją działalność od słów: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 15). Św. Jan Chrzciciel także od tego wezwania zaczął swoje przepowiadanie - widzimy więc, że jest to przekaz szczególnie ważny. Pan Jezus zna serce ludzkie. Wiara chrześcijańska, Ewangelia, którą głosił Jezus, polega nie tyle na przekazaniu teoretycznych informacji o Bogu Ojcu, ile na żywej więzi z Bogiem, który przebacza, który chce nawrócenia, który chce wydobyć z człowieka całe jego piękno, kształtując go na swój obraz. Chrześcijańska Ewangelia domaga się pełnej, integralnej formacji człowieka nie tylko co do wiedzy, ale i co do życia według wiary. Jeśli poznajemy Boga jako Ojca, jako Pana przyszłości, wieczności, jeśli chcemy do Niego trafić - to nasza wiara musi nas przenikać w pełni, czyli owocować w życiu. Do tego konieczne jest nawrócenie, poprzez które człowiek staje się lepszy, bliższy sobie samemu, swoim pragnieniom i bliższy Pana Boga. Oczyścić człowieka w pełni, przebaczyć człowiekowi i odrodzić człowieka może tylko Bóg.
Nasze rany są często spowodowane tym, że jesteśmy skłóceni sami z sobą, nie akceptujemy siebie. Trudno nam zaakceptować siebie z naszą przeszłością. W Psalmie 25 czytamy: „Przebacz mi, Panie, grzechy mej młodości”. Ta młodość człowieka może się przedłużać po najdłuższe lata i coraz trudniejsze staje się dla niego pojednanie z samym sobą, zaakceptowanie swojej przeszłości, która ciągle w nim trwa, uznanie, że wprawdzie nie wszystko w niej było dobre, ale dzięki niej człowiek jest bogatszy w doświadczenie i jego wybór Boga i stylu życia jest bardziej dojrzały, chce lepiej służyć Panu Bogu, wie, co to jest zło, co to jest grzech, i chce z niego wyjść. To jest wewnętrzne dojrzewanie.
Niezwykle delikatną sprawą jest pojednanie z drugim człowiekiem. Bez niego bardzo trudno dojść do pojednania z Panem Bogiem i z sobą samym. Sądzę, że to są podstawowe kroki na drodze do pełnego, prawdziwego, radosnego i twórczego przyjęcia Ewangelii.

- Druga konstatacja zanotowana przez Waszą Ekscelencję tego dnia jest bardzo oczywista: ewangelizacja to powszechne wezwanie do świętości, to radość odkrywania piękna Ewangelii, Słowa Bożego i sakramentów. Czy Ksiądz Arcybiskup wierzy, że dzisiejsza młodzież potrafi jeszcze docenić świętość i od podążania za trendami popkultury zwrócić się w stronę zdobywania świętości?

- Młodość z natury jest okresem ideałów, pragnień, zrywów do ofiar i stawiania wymagań (zwłaszcza tym, których kochamy, a których chcielibyśmy widzieć idealnymi). Jestem przekonany, że wśród młodych jest bardzo wielu ludzi ideowych, żyjących ofiarnie, otwartych na drugiego człowieka, żyjących w czystości. Wystarczy spojrzeć na prowadzone przez KSM czy „Miłujcie się” akcje promujące czystość przedmałżeńską; wystarczy zauważyć młodych ludzi działających w wolontariacie, którzy zdobywają się na bardzo konkretne, systematyczne usługiwanie innym ludziom, a także Panu Bogu (proszę zauważyć rzesze ofiarnych ministrantów, którzy służą do rannych Mszy św. w naszych kościołach).
Znałem pewnego starszego księdza, który ostatnie lata swojego życia spędził we wsi filialnej swojej parafii, wśród obcych z pozoru ludzi. Kiedy odwiedziłem go pewnego dnia, aby zapytać, czy czegoś nie potrzebuje, okazało się, że codziennie przychodzi do niego młody chłopak, żeby rozpalić w piecu, zrobić zakupy, pomóc. Zupełnie bezinteresownie. Ze zdumieniem obserwowałem, jak dla tych ludzi, młodszych i starszych, dla których był przecież pozornie kimś obcym, pozostawał kimś z najbliższej rodziny. Tak wielu było tam dobrych ludzi.
Jestem przekonany, że są wśród nas osoby autentycznie dążące do świętości, i dobrze, że najczęściej o tym nie wiedzą! Czy wytrwają na tej drodze? To jest duży problem. Potrzebna jest tu odpowiednia atmosfera otoczenia oraz nasze zaangażowanie, pokazanie, że świętość nie jest czymś smutnym, nie jest odarciem i zatraceniem, ale bliskością, zjednoczeniem z Bogiem, rozwojem szczęścia. Świętość daje człowiekowi zupełnie nowe, niezwykle silne i trwałe motywy do działania, do bardziej twórczego życia. Świętość wewnętrznie uskrzydla. To jest radość, którą się promieniuje, bo przenika ona całe życie człowieka, jego relacje z innymi i odniesienie do samego siebie.
Musimy też pamiętać, że ewangelizację podejmujemy nie po to, żebyśmy mogli zaistnieć, tylko dlatego, że taka jest wola Boża. To Pan Jezus powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” - to jest Jego polecenie, te ostatnie zdania z Ewangelii św. Mateusza (28, 19-20). Człowiek, który się w realizację tego zadania angażuje, zyskuje perspektywę pełnego rozwoju. Z Listów św. Pawła - który bardzo wiele wycierpiał przez niewygody, prześladowania, biczowania, sądy - ciągle promieniuje radość z tego, że jest blisko Chrystusa, że jest zjednoczony z Chrystusem, że wypełnia Jego wolę. Świętość to jest właśnie przyjęcie woli Bożej zamiast swojej własnej.
W perspektywie świętości jest także zawarty rozwój osobowościowy człowieka. Na co dzień obserwujemy, że są w naszym otoczeniu ludzie, do których inni lgną, ponieważ emanuje z nich życzliwość, otwarcie, szczery uśmiech, dyspozycyjność względem potrzeb drugiego człowieka. To są ludzie, którzy są na drodze świętości. Proszę przypomnieć sobie Jana Pawła II - czy to nie opis jego życia?

- Świętość domaga się pewnej „otuliny”, odpowiedniego środowiska do wzrastania. Jest to szczególnie ważne w przypadku ludzi młodych - niezbędne jest tu posiadanie oparcia w rodzinie. I tak dochodzimy do ostatniego podpunktu z notatki Księdza Arcybiskupa, który zwraca uwagę na konieczność zadbania o to, żeby małżeństwo było nierozerwalnym związkiem między mężczyzną i kobietą. Tylko w ten sposób można stworzyć środowisko sprzyjające dążeniu do świętości.

- Jeśli rozumiemy, że miłość należy do stałych fundamentów naszego życia, niezmiennych i bezwzględnych, to wiemy, dlaczego małżeństwo jest nierozerwalne, dlaczego małżeństwo może się rozwijać w swojej miłości w nieskończoność, dlaczego małżeństwo ma odnajdywać siebie w dzieciach, odnajdywać swoją jedność w tym ucieleśnionym owocu swojej miłości. Dzisiaj widzimy spłycanie i zafałszowanie tego obrazu małżeństwa, i dlatego tak potrzebne jest przywrócenie prawdziwego spojrzenia na tę relację między mężczyzną i kobietą. Wmawia się ludziom, że miłość to chwilowe przeżycie, jakieś przelotne doznanie, może nawet „zakochanie się”, a jest to przecież całkowite zawierzenie siebie drugiej osobie, oddanie się jej aż po grób, niezależnie od okoliczności, które zaistnieją. Małżonkowie mogą rozwijać swoją miłość i czynić ją coraz piękniejszą, dlatego że Bóg jest Miłością, dlatego że każda prawdziwa miłość prowadzi do Boga, zakorzenia się w Nim i czerpie z Jego nieskończonej pełni. To nie jest teoria. Znam wielu ludzi, którzy przeżywają miłość właśnie w taki sposób i mimo wielu trudności i zachwiań, które są nieodłączną częścią ludzkiego życia, trwają przy sobie. To jest perspektywa człowieka, który ma oparcie, ma motywację do życia, bo miłość jest czymś bardzo stabilnym i pewnym, jak prawda i dobro. To właśnie dlatego dzisiejszy kryzys rodziny tak bardzo mocno rani ludzi: bo pozbawia ich sensu życia w trudnościach. Bolesne jest to, że jako receptę na taki stan proponuje się łatwą rozrywkę, brak zobowiązań, wchodzenie w płytkie, puste relacje - kiedy tak naprawdę jest to główna przyczyna nieszczęścia człowieka. Żeby wyjść ze stanu beznadziei, trzeba zaakceptować i przyjąć trudności, jakie się pojawiają, i odpowiedzialnie stawić im czoła, budując w ten sposób siebie, prawdziwie rozwijając się w miłości. Człowiek staje się mocniejszy, kiedy nie ucieka przed sobą, ale wymaga od siebie i pokonuje siebie. Tylko wtedy rośnie w człowieku Człowiek. Małżeństwo, które przyjmuje perspektywę stałego rozwoju w miłości, jest sposobem na uzdrawianie kryzysów rodziny, która dzisiaj zbyt często nie daje oparcia młodym ludziom, bo koncentruje się jedynie na tym, żeby zabezpieczyć materialną przyszłość dziecka, dać mu wykształcenie, kupić samochód, mieszkanie… Nie tylko o to chodzi w dobrym wychowaniu, w przygotowaniu do życia dorosłego i odpowiedzialnego.

2012-12-17 13:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspólna droga

Niedziela lubelska 11/2020, str. V

[ TEMATY ]

synod

konferencja

Lublin

Paweł Wysoki

Jak podkreślił ks. Adam Jaszcz (z prawej), synod będzie zajmował się tylko sprawami naszej diecezji

Przed nami historyczne wydarzenie. Za miesiąc, 18 kwietnia odbędzie się uroczysta inauguracja III Synodu Archidiecezji Lubelskiej.

Podczas konferencji z udziałem ks. Adama Jaszcza, sekretarza synodu, we wtorek 3 marca oficjalnie zostało zaprezentowane logo wydarzenia. Znak graficzny, opracowany przez ks. Pawła Szczyglińskiego, ukazuje na tle mapy archidiecezji wspólnotę wiernych, zmierzających do świątyni. Przewodnikiem i nauczycielem na drodze wiary jest Duch Święty (tu pod postacią gołębicy). Kolory logotypu odwołują się do barw diecezji i Lublina. – Synod dotyczy konkretnych ludzi, którzy tu mieszkają, dlatego głównym elementem jest zarys diecezji i wspólna droga, którą za biskupem podążają wierni różnych stanów – wyjaśnia ks. Jaszcz.

Hasło: Kościół – dom i szkoła komunii nawiązuje do apelu, który św. Jan Paweł II skierował do Kościoła na progu trzeciego tysiąclecia.

Synod jest zgromadzeniem kapłanów i wiernych, którzy pod przewodnictwem biskupa diecezji wsłuchują się w głos Ducha Świętego i szukają odpowiedzi na wyzwania współczesności.

Sprawy diecezji

Synod został zwołany 25 marca 2019 r. i obecnie kończy się jego faza przygotowawcza. W tym czasie metropolita lubelski powołał 12 komisji, obejmujących główne wymiary życia religijnego archidiecezji. Jak w liście pasterskim na Wieki Post wyjaśnił abp Stanisław Budzik, ich zadaniem jest sformułowanie, po uprzedniej konsultacji, tematów dyskutowanych podczas sesji synodalnych i przygotowanie ostatecznych dokumentów. Komisje synodalne zajmują się m.in. powołaniem świeckich w Kościele, duchowością i posługą kapłanów, życiem konsekrowanym, liturgią, katechezą, ewangelizacją, młodzieżą, rodziną, ekumenizmem, świadectwem miłosierdzia, misjami, kulturą i odpowiedzialnością za dobra materialne. – Zajmujemy się tylko sprawami naszej diecezji. Przygotujemy program duszpasterski na najbliższe dekady oraz prawo diecezjalne, które będzie skonkretyzowaniem prawa kanonicznego Kościoła powszechnego – mówi ks. Jaszcz. – Przykładowo będziemy mogli przygotować normy i zasady dostępności do sakramentów w parafiach czy określić, w jaki sposób mają odbywać się wizyty duszpasterskie lub jakie wymagania stawiane są kandydatom na proboszczów – wyjaśnia. Jak zaznacza, dyskusji nie będą podlegać sprawy zarezerwowane dla Stolicy Apostolskiej, jak np. granice diecezji, zmiany w liturgii czy celibat.

Każdy głos jest ważny

– Najważniejszą i najbardziej uroczystą częścią synodu będą sesje plenarne z udziałem wszystkich członków. Będzie to ok. 200 osób, w tym biskupi, kapłani, osoby życia konsekrowanego i świeccy. Niektórzy z nich weszli w skład z urzędu lub są powołani przez arcybiskupa, inni są wybranymi przedstawicielami konkretnych grup, np. katechetów świeckich, organistów, nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., ale też parafii – wyjaśnia ks. Jaszcz. – By komisje nie tworzyły programów w zaciszu gabinetu, na zasadzie swojej wiedzy eksperckiej, ale wsłuchiwały się w głos wiernych, we wszystkich 271 parafiach i 28 dekanatach zostały powołane zespoły synodalne, które będą doradzać, zgłaszać projekty i odpowiadać na zapytania komisji – mówi sekretarz. Diecezja podjęła także współpracę z Wydziałem Nauk Społecznych KUL, który prowadzi wielostopniowe badania potrzeb parafii i religijności wiernych. Przygotowane przez specjalistów ankiety wypełniali wierni podczas wizyty duszpasterskiej. Niedługo badaniem zostaną objęci uczniowie kończący szkołę średnią i katecheci. Opracowania naukowe będą jedną z podstaw do przygotowania dokumentów synodalnych.

Swoje propozycje każdy wierny może zgłaszać przez zespoły parafialne lub bezpośrednio do sekretariatu na adres: sekretariat@synodlublin.pl . Przygotowania i przebieg III Synodu Archidiecezji Lubelskiej można śledzić na stronie internetowej www.synodlublin.pl i w mediach społecznościowych.

CZYTAJ DALEJ

Otworzyliśmy drzwi naszych domów

2020-05-31 00:21

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju na wrocławskich Popowicach stał się Wieczernikiem. Cztery wspólnoty - Dom Boży, Lew Judy, Koinonia Jan Chrzciciel oraz Porta Coeli przeżywały wigilię Zesłania Ducha Świętego. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Mariusz Rosik.


- Świętowaliśmy zmartwychwstanie naszego Pana w sytuacji zamkniętych drzwi naszych domów. Apostołowie też siedzieli pod kluczem 50 dni w Wieczerniku. I tak jak tamtej nocy po wylaniu Ducha wyszli na ulice, tak my dziś otwieramy drzwi naszych mieszkań i świątyń i spotykamy się by być świadkami – tymi słowami przywitał wszystkich ks. prof. Rosik.


- Nie otrzymaliście ducha bojaźni, ale Ducha przybrania za synów, dlatego możecie wołać Abba Ojcze! Duch Św. sprawia, że możemy naszego Boga nazywać Ojcem. Zapraszam do refleksji nad symbolami, pod którymi występuje Duch Święty. Pierwszy wynika wprost z dzisiejszej Ewangelii. Jest to woda. Chrystus powiedział, że jak ktoś jest spragniony to niech pije, a zdroje wody żywej wypłyną z Jego wnętrza. Duch święty jest Wodą Życia.

Ks. prof Rosik nawiązał do biblijnej sceny rozmowy Jezusa z Samarytanką, kiedy spotykają się oboje w samo południe pod studnią. - Kobieta miała kilku mężów i najprawdopodobniej dużo dzieci. W Izraelu można było za bezdzietność otrzymać list rozwodowy ze specjalną adnotacją. Samarytanka z pewnością obarczona byłą różnymi doświadczeniami z przeszłości, była poraniona sytuacjami życiowymi, może cierpiała z powodu relacji międzyludzkich.

- Już sam fakt, że przyszła do studni w samo południe, kiedy ruch jest najmniejszy, pokazuje, że unikała ludzi i wystawiania się na spojrzenia i komentarze pod jej adresem. Po chwili rozmowy z Jezusem zostawia dzban i biegnie do wioski i krzyczy - chodźcie i zobaczcie Mesjasza. Ona od tej chwili daje świadectwo. Pozostawiony dzban jest symbolem poranionego serca, które ona zostawia Jezusowi u Jego stóp – mówił ks. prof. Rosik.

Drugim i trzecim symbolem Ducha Św, o którym wspomniał ks. Rosik to silny wiatr i ogień. - Kiedy mam coś uporządkowane w głowie i zaplanowany cały dzień, nagle dzwoni telefon i wszystkie moje plany się zmieniają. Tak działa Duch Święty. On pragnie tego, żebyśmy byli z nim cały czas w relacji – dodał celebrans. Po Eucharystii była modlitwa i uwielbienie.

CZYTAJ DALEJ

Otworzyliśmy drzwi naszych domów

2020-05-31 00:21

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju na wrocławskich Popowicach stał się Wieczernikiem. Cztery wspólnoty - Dom Boży, Lew Judy, Koinonia Jan Chrzciciel oraz Porta Coeli przeżywały wigilię Zesłania Ducha Świętego. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Mariusz Rosik.


- Świętowaliśmy zmartwychwstanie naszego Pana w sytuacji zamkniętych drzwi naszych domów. Apostołowie też siedzieli pod kluczem 50 dni w Wieczerniku. I tak jak tamtej nocy po wylaniu Ducha wyszli na ulice, tak my dziś otwieramy drzwi naszych mieszkań i świątyń i spotykamy się by być świadkami – tymi słowami przywitał wszystkich ks. prof. Rosik.


- Nie otrzymaliście ducha bojaźni, ale Ducha przybrania za synów, dlatego możecie wołać Abba Ojcze! Duch Św. sprawia, że możemy naszego Boga nazywać Ojcem. Zapraszam do refleksji nad symbolami, pod którymi występuje Duch Święty. Pierwszy wynika wprost z dzisiejszej Ewangelii. Jest to woda. Chrystus powiedział, że jak ktoś jest spragniony to niech pije, a zdroje wody żywej wypłyną z Jego wnętrza. Duch święty jest Wodą Życia.

Ks. prof Rosik nawiązał do biblijnej sceny rozmowy Jezusa z Samarytanką, kiedy spotykają się oboje w samo południe pod studnią. - Kobieta miała kilku mężów i najprawdopodobniej dużo dzieci. W Izraelu można było za bezdzietność otrzymać list rozwodowy ze specjalną adnotacją. Samarytanka z pewnością obarczona byłą różnymi doświadczeniami z przeszłości, była poraniona sytuacjami życiowymi, może cierpiała z powodu relacji międzyludzkich.

- Już sam fakt, że przyszła do studni w samo południe, kiedy ruch jest najmniejszy, pokazuje, że unikała ludzi i wystawiania się na spojrzenia i komentarze pod jej adresem. Po chwili rozmowy z Jezusem zostawia dzban i biegnie do wioski i krzyczy - chodźcie i zobaczcie Mesjasza. Ona od tej chwili daje świadectwo. Pozostawiony dzban jest symbolem poranionego serca, które ona zostawia Jezusowi u Jego stóp – mówił ks. prof. Rosik.

Drugim i trzecim symbolem Ducha Św, o którym wspomniał ks. Rosik to silny wiatr i ogień. - Kiedy mam coś uporządkowane w głowie i zaplanowany cały dzień, nagle dzwoni telefon i wszystkie moje plany się zmieniają. Tak działa Duch Święty. On pragnie tego, żebyśmy byli z nim cały czas w relacji – dodał celebrans. Po Eucharystii była modlitwa i uwielbienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję